
|
Podsumowanie rundy jesiennej 2007 juniorów starszych rocznik 1989. Nie była to zbyt udana jesień w wykonaniu juniorów czermińskiego klubu. Początek rozgrywek nie wskazywał na tak fatalna końcówkę. Na usprawiedliwienie można napisać, że kadrze juniorów jest bardzo mała ilość zawodników i tylko jeden z piłkarzy - Paweł Baran jest z rocznika 1989, czyli najstarszego jaki może być zgłoszony, natomiast reszta jest młodsza o 2-3 lata, a nawet w niektórych przypadkach o cztery lata, co w przypadku rozgrywek młodzieżowych jest kolosalną rozpiętością wiekowa. W pierwszym meczu jedenastka z Czermna podejmowała na własnym boisku drużynę Moravii Moravica. Po pięknej bramce Wiktora Wernera mecz zakończył się zwycięstwem miejscowych 1:0. Jak się później okazało Moravia została wicemistrzem jesieni. W następnej kolejce HEKO gościło w Radoszycach. Mecz zakończył się zwycięstwem naszej drużyny 3:1. Klasycznym hattrickiem w tym spotkaniu popisał się kapitan jedenastki z Czermna, Werner. Tydzień później do Czermna zawitała ekipa MKS-u Stąporków. Po wyrównanym meczu spotkanie zakończyło się remisem 0:0. Był to jedyny taki wynik we wszystkich meczach w całych rozgrywkach. Wszystko co dobre skończyło się w Bielinach. Jeszcze na 5 minut przed końcem HEKO wygrywało 1:0 i nastąpił przełomowy moment drużyny, którego skutki trwały do samego końca. We wspomnianej minucie kuriozalna bramkę puścił, dobrze spisujący się w całej rundzie, Albert Młynarski. Chwilę później za niesportowe zachowanie ukaranych zostało dwóch zawodników HEKO: Rafał i Tomasz Szymczyk. Byli to gracze, którzy "ciągnęli wózek" tej drużyny. Oboje otrzymali kary 5 spotkań. Mimo odwołań Świętokrzyski Związek Piłki Nożnej był bezlitosny i nie dał amnestii nawet na jeden mecz. Skutkiem tego wydarzenia była dalsza postawa zespołu. Drużynę zaczęły nękać kontuzje i dziwne nieobecności niektórych zawodników. W tym miejscu należy napisać, że niemalże cała drużyna jest spoza Czermna. Chłopcy mają od 7 do 22 kilometrów, co przy trwającym roku szkolnym jest zważywszy na odległość ciężko pogodzić naukę w mieście z trenowaniem w drugiej miejscowości, a mieszkaniem w trzeciej. Jednak jest grupa zawodników, która stara się w miarę swoich możliwości uczestniczyć w treningach, w rodzimym klubie lub w przypadku niektórych w kieleckich zespołach. Fatalna seria rozpoczęła się od spotkania z Orlętami Kielce. Mimo przewagi HEKO to Orlęta wyszły z tego pojedynku zwycięsko 3:0. Kolejnym pojedynkiem był mecz we Włoszczowie z liderem po rundzie jesiennej i porażka 0:2. Identycznym wynikiem zakończyła się konfrontacja z Wichrem Miedziana Góra. Najsłabszym meczem jaki rozegrała ekipa z Czermna było spotkanie ze słabym Piastem i wysoka porażka. O tym jak słaby był zespół przeciwników świadczy fakt strzelenia dwóch bramek dla HEKO przez nominalnie drugiego bramkarza, Karola Sarleji. A jak słaby był nasz zespół pozostaje należy napisać, że po stronie strat zanotowano 7 bramek. Kolejne spotkanie i kolejna porażka. Tym razem "katem" była drużyna Sokoła Rykoszyn, która była wielce zawiedziona faktem, że muszą grać na bocznym boisku w kompleksie sportowym HEKO - dla niewtajemniczonych: na tym boisku mecze mistrzowskie rozgrywa drużyna seniorów KS HEKO i jest to najlepsza (jak dotąd) płyta w lidze okręgowej. Po tej porażce, był mecz w Daleszycach. Drużyna zagrała w optymalnym ustawieniu i wszystko było dobrze do momentu kontuzji pierwszego bramkarza, Alberta Młynarskiego, który został z drugim naszym zawodnikiem odwieziony w przerwie do szpitala. Do tego fragmentu gry wynik brzmiał 1:0 dla przyjezdnych, ale później w bramce ustawiony został zawodnik zupełnie nieprzygotowany do tej roli i skończyło się 3:1 dla gospodarzy. Wspomniane kontuzje, a także niesprzyjający termin ostatniego meczu spowodował, że kadra na ostatni mecz ligowy była bardzo uboga. Mecz skończył się porażką 3:6, ale przez większą część meczu piłkarze HEKO prowadzili dobrą, lecz nieskuteczną grę, natomiast miejscowi obnażyli wszystkie braki przyjezdnym.
|