
| |
HEKO Czermno - Łysica Bodzentyn 5:0 (2:0) Bramki: Starościak 20, 44, Lech 51, Adamczyk 68, Bartkowiak 85
Fantastyczny wynik na 10-lecie klubu Po dobrej grze piłkarze HEKO Czermno zwyciężyli Łysice Bodzentyn 5:0. Mecz co już jest niestety tradycją rozpoczął się od złej gry czermian. Przez pierwsze piętnaście minut stroną przeważającą była ekipa z Bodzentyna. W 20 minucie gry to gospodarze objęli prowadzenie. Damian Marcioch "uruchomił" na prawej stronie boiska Pawła Michalskiego, ten z kolei dośrodkował piłkę z końcowej linii boiska wprost na głowę Grzegorza Starościaka, który pięknym uderzeniem w "krótki róg" dał prowadzenie miejscowym. Po bramce goście "nie złożyli broni" i nadal dążyli do zdobycia bramki. Na minutę przed zakończeniem pierwszej połowy na lewej stronie pola gry Emil Adamczyk wygrał pojedynek "jeden na jeden" z obrońcą Łysicy i dośrodkował piłkę w pole karne gości. Ponownie do futbolówki wyskoczył Starościak i uderzeniem głową zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Druga część spotkania rozpoczęła się od falowych ataków przyjezdnych. W 48 minucie gry mieli najdogodniejszą sytuację do zdobycia gola - rzut karny podyktowany za faul na jednym z napastników. Bramka jednak nie padła po fantastycznej interwencji Rafała Pyki, który przewidział zamiary strzelca. Po tej sytuacji wyraźnie zniechęceni goście oddali pole gry miejscowym, a Ci z minuty na minutę grali coraz lepiej. Najpiękniejszą akcję meczu zakończoną bramką przeprowadziła duet napastników Starościak - Lech. W pierwszej fazie akcji Lech prostopadłym podaniem uruchomił na prawym skrzydle Starościaka, który "podciągnął" futbolówkę kilkanaście metrów i dośrodkował na 11 metr, tam też mimo asysty trzech obrońców Lech strzałem głową ulokował piłkę w bramce gości. W 68 minucie padła kolejna bramka dla HEKO. Strzelcem bramki był Adamczyk, który otrzymał idealne podanie od wprowadzonego w drugiej części gry Pawła Majchrzaka i strzelcowi pozostała tylko formalność. Na pięć minut przed zakończeniem meczu gola zdobył stoper, a zarazem kapitan czermińskiej drużyny Filip Bartkowiak, który w zamieszaniu podbramkowym "na raty" skierował piłkę do bramki przyjezdnych. W doliczonym czasie gry dobrze grający w przekroju całego spotkania Piotr Potęga został sfaulowany w polu karnym Łysicy. Sam chciał "wymierzyć sprawiedliwość", ale piłka po jego uderzeniu z jedenastu metrów poszybowała metr nad bramką przyjezdnych. Inne wyniki:
|