strona główna

Moravia Morawica - HEKO Czermno 0:1 (0:0)
06.04.2008, Świętokrzyska Liga Okręgowa Gr.1

Bramki: : Kowalewski 61
Skład: Pyka - Foks, Bartkowiak, Michalski, Tanasiewicz - Majchrzak (60 Kowalewski), Marcioch, Potęga, Adamczyk - Starościak (82 Dylewski), Dworzyński

"Lider utrzymany"

Zawodnicy HEKO Czermno utrzymali wywalczoną przed tygodniem pozycję lidera w świętokrzyskiej klasie okręgowej. Już w 30 sekundzie meczu wynik spotkania mógł otworzyć Damian Marcioch, który silnym strzałem z odległości 20 metrów próbował zaskoczyć bramkarza Moravii. Przez pierwsze trzydzieści minut meczu gospodarze mieli duże problemy z "wyjściem" z piłką własnej połowy. Podopieczni Zbigniewa Podsiebierskiego w pierwszych 45 minutach stworzyli jeszcze trzy dogodne sytuacje do zdobycia bramki, lecz futbolówka nie chciała znaleźć drogi do bramki Morawicy. Dwóch doskonałych sytuacji nie wykorzystał dobrze dysponowany tego dnia Emil Adamczyk. Za pierwszym razem przegrał pojedynek "jeden na jeden" z bramkarzem, choć należy dodać, że w tej sytuacji asystował mu obrońca miejscowych, a w drugim przypadku nie trafił piłką do bramki z sześciu metrów. W 45 minucie meczu arbiter pojedynku nie podyktował ewidentnego rzutu karnego dla HEKO. Piotr Potęga doszedł do prostopadłego podania i w momencie gdy mijał bramkarza został przez niego nieprzepisowo powstrzymany. Tylko sędzia główny spotkania jest w stanie odpowiedzieć dlaczego nie podyktował rzutu karnego.

Druga połowa spotkania była bardziej wyrównana od pierwszej. Gospodarze starali się "pograć piłką" na własnej połowie, by szybkim przerzutem uruchomić jednego z napastników. Taktyka ta na małym boisku nie przyniosła wymiernych korzyści. Pięć minut po wznowieniu gry HEKO zdobyło bramkę. Do odbitej przez bramkarza piłki doszedł Grzegorz Starościak i uderzając futbolówkę głową przelobował miejscowego goalkeepera. Sędziowie dopatrzyli się jednak pozycji spalonej strzelca, choć zdaniem wielu obserwatorów spotkania spalonego nie było. W 60 minucie na placu gry pojawił się najlepszy snajper czermińskiej drużyny Konrad Kowalewski, który zmienił powracającego po kontuzji Pawła Majchrzaka. Było to przysłowiowe "wejście smoka". Tuż po zmianie Kowalewski podbiegł pod linię autową, gdzie wygrał "główkę" z graczem Moravii. Piłka po tym zagraniu trafiła do Potęgi, który natychmiast "lobem" uruchomił w narożniku pola karnego Grzegorza Starościaka, ten z kolei zagrał piłkę wzdłuż bramki na 11 metr do wspomnianego Kowalewskiego, któremu nie pozostawało nic innego jak umieszczenie piłki w bramce gospodarzy. Było to drugie dotknięcie piłki w tym meczu przez popularnego "Kondka", ale jak ważne przekonali się wszyscy po końcowym gwizdku sędziego. Po stracie bramki gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Lecz mimo ambitnej postawy i gry do końca nie zagrozili poważniej bramce gości. HEKO natomiast grało z tzw. kontrataku i miało jeszcze przynajmniej jedną sytuację do podwyższenia wyniku. Po końcowy gwizdku radość w obozie przyjezdnych była ogromna. To trzeci z kolei mecz na boisku rywala i trzecie zwycięstwo z rzędu. Od 420 minut podopieczni Podsiebierskiego nie stracili bramki, a na ten wyczyn zapracowali obaj bramkarze drużyny.

Inne wyniki:

Partyzant Radoszyce - Unia Sędziszów 2:2 (1:1)
Hetman Włoszczowa - Piast Chęciny 2:1 (1:0)
Politechnika Kielce - Marol Jacentów 2:0 (2:0)
MKS Stąporków - Lechia Strawczyn 2:2 (0:1)
Nidzianka Bieliny - Spartakus Daleszyce 0:1 (0:1)
Wicher Miedziana Góra - Astra Piekoszów 0:0