
| |
Alit Ożarów - HEKO Czermno 0:1 (0:1) „Ważne zwycięstwo” Po wejściu na „obiekt” w Ożarowie ma się nieodparte wrażenie, że mecze to rozgrywały się tam …kiedyś dawno temu. Obecnie stadion jest w kompletnej ruinie i w obliczu gdy w Polsce buduje się nowe areny jest to smutny widok. Sam mecz nie zachwycił. Głównie ze względu na postawę gospodarzy, którzy swą grą udowodnili, że nie zasługują na tak wysoką pozycję w tabeli. 1:0 dla HEKO to najniższy „wymiar kary” dla miejscowych. Goście mogli, a raczej powinni wykorzystać więcej sytuacji bramkowych. W pierwszej połowie na murawie dominowała drużyna HEKO. Przewaga została udokumentowana bramką na 1:0. Damian Marcioch dośrodkował z rzutu rożnego na „dłuższy słupek”, a akcję zamknął Mariusz Kolba, który precyzyjną „główką” zdobył jak się później okazało jedynego gola meczu. Było to pierwsze trafienie Kolby w barwach HEKO. W tej części gry swoich szans na podwyższenie rezultatu nie wykorzystali Grzegorz Starościak oraz dwukrotnie Marcioch. Zwłaszcza ten drugi stwarzał największe zagrożenie pod bramką rywala. Piłka po jego strzale z rzutu wolnego z odległości 25 metrów wylądowała na poprzeczce bramki Alitu, odbiła się od linii bramkowej i wyszła w pole gry. Gospodarze jedyną klarowną sytuację w całym meczu mieli w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy to napastnik Alitu przy niezdecydowaniu trzech obrońców HEKO stanął „oko w oko” z bramkarzem Rafałem Pyką. Na szczęście dla przyjezdnych górą w pojedynku był ten drugi. W drugiej połowie nie mający nic do stracenia miejscowi zaczęli dłużej „grać piłką”, ale im bliżej było bramki gości tym było coraz gorzej. Przyjezdni w tym okresie gry nastawili się na kontrataki. Cztery sytuacje miał Starościak w pierwszych dwóch przypadkach nie trafił piłką w bramkę za trzecim razem gdy już był w sytuacji „jeden na jeden” z bramkarzem kontrowersyjnie interweniował obrońca Alitu. Dla piłkarzy HEKO sytuacja była jasna – rzut karny i czerwona kartka dla zawodnika gospodarzy. Jednak arbiter, który bardzo dobrze sędziował w przekroju całego meczu, oraz miejscowi widzieli to zdarzenie inaczej. W czwartym przypadku napastnik HEKO po przebiegnięciu 70 metrów (bez piłki), gdy ponownie stanął bezpośrednio przed bramkarzem Alitu trafił futbolówką w poprzeczkę, a ta jak w pierwszej połowie odbiła się od linii bramkowej i wyszła w pole gry. Okazje choć już mniej klarowne mieli jeszcze Michał Lech, Piotr Potęga oraz Marcioch. Gospodarze w tej części gry zagrożenie stwarzali jedynie po stałych fragmentach gry, lecz i z nich nie potrafili poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez Pykę. Było to zasłużone zwycięstwo podopiecznych Daniela Kowalczyka. Dobrą partię rozegrali środkowi obrońcy Kamil Morawski oraz Filip Bartkowiak i to głównie dzięki ich postawie gracze Alitu nie mogli sobie na wiele pozwolić.
|