
| |
HEKO Czermno – MKS Stąporków 1:0 (0:0) „HEKO liderem” Pierwsze derby powiatu koneckiego w sezonie 2009/2010 zakończyły się zwycięstwem jedenastki z Czermna 1:0. Niedzielny pojedynek lidera z wiceliderem był szybki, emocjonujący, a zawodnicy obu drużyn zostawili dużo „zdrowia” na boisku. W 11 minucie spotkania w doskonałej sytuacji znalazł się zawodnik MKS-u, jednak przegrał pojedynek „jeden na jeden” z Łukaszem Herdą. Później już do końca połowy ton grze nadawali miejscowi. Dziesięć minut później w bliźniaczej sytuacji tylko, że po drugiej stronie boiska znalazł się Grzegorz Starościak, ale i on, podobnie jak napastnik ze Stąporkowa, przegrał bezpośredni pojedynek z bramkarzem przyjezdnych. W 38 minucie meczu na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Grzegorz Gałązka, piłkę przed siebie odbił golkeeper MKS-u, a dobitka Starościaka była niecelna. Kilkakrotnie z dalszej odległości uderzał na bramkę, rozgrywający dobre zawody w przekroju całego spotkania, Piotr Potęga. Na trzy minuty przed zakończenie pierwszej odsłony w pole karne gości wpadł rozpędzony Gałązka i został sfaulowany przez obrońcę ze Stąporkowa. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Damian Marcioch, ale bramkarz okazał się lepszy w tej próbie i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga część pojedynku miała dwa oblicza: do zdobycia bramki przez HEKO dominująca stroną byli miejscowi, a po golu „do głosu” doszli przyjezdni. W 54 minucie meczu po raz kolejny przed szansą zdobycia bramki stanął Starościak, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w ekwilibrystyczny sposób uderzył piłkę głową, jednak ta stała się „łupem” bramkarza. 75 minuta przyniosła rozstrzygnięcie meczu. W środkowej strefie boiska futbolówkę przejął wprowadzony na drugą połowę Kamil Ruś, założył piłkarską siatkę jednemu z obrońców i wyszedł na „czystą” pozycję, po przebiegnięciu trzydziestu metrów oddał strzał w „długi” róg po ziemi obok wybiegającego bramkarza i dał prowadzenie miejscowym. Była to pierwsza bramka tego zawodnika w barwach HEKO. Od tego momentu nie mający nic do stracenia przyjezdni ruszyli śmielej do ataku. W 80 minucie meczu w sobie tylko znany sposób Herda obronił strzał z bliskiej odległości. Kilka minut później goście mogli doprowadzić do remisu, ale piłka po rzucie wolnym z odległości ok. 20 metrów wylądowała na słupku bramki gospodarzy, a zawodnik przyjezdnych, który skierował futbolówkę do pustej bramki był na pozycji spalonej. Grający ultraofensywnie gracze MKS-u w samej końcówce sprokurowali dwie sytuacje, po których powinny paść bramki dla miejscowych. W Pierwszej sytuacji wprowadzony na końcowe fragmenty gry szesnastoletni Mateusz Mazur minimalnie chybił w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem, a chwilę późnej ten sam zawodnik znalazł się w identycznej sytuacji i zamiast strzelać na bramkę podał piłkę do będącego na pozycji spalonej Rusia. Po tej sytuacji arbiter główny odgwizdał koniec stojącego na dobrym poziomie meczu.
Liczby dnia: 487 – minut bez straty bramki przed własną publicznością
|