
|
To już koniec? Finishparkiet przebudził się z letargu dopiero po stracie drugiej bramki. Już w 3. minucie mogło być 0:1. Sobie tylko wiadomym sposobem Siergiej Astapczik obronił strzał Krzysztofa Treli.
Później, skuteczna w poprzednich meczach, defensywa gospodarzy popełniła dwa szkolne błędy, źle ustawiając swe szyki przy egzekucji stałych fragmentów gry przez HEKO. Najpierw w 6. minucie Trela idealnie zagrał w pole karne do Marka Drozda, a ten bez problemu pokonał Astapczika. Drugi gol padł wpodobny sposób dziesięć minut później. Tym razem filigranowy Grzegorz Domżalski nie upilnował Dariusza Walęciaka, po którego strzale piłka zatrzepotała drugi raz w siatce bramki gospodarzy. Strata drugiego gola podziałała jak zimny prysznic na piłkarzy Finishparkietu, ale ducha walki wystarczyło im tylko na niespełna kwadrans. Dopiero po przerwie gospodarze nabrali animuszu i szybko zdobyli kontaktowego gola. W 50. minucie na listę strzelców wpisał się Szymon Sawala. Ale to wszystko, na co było stać graczy outsidera drugiej ligi. Mimo przewagi nowomieszczan w drugiej części spotkania - wyrównanie nie padło. Wynik praktycznie przekreśla szanse podopiecznych Andrzeja Błaszkowskiego na utrzymanie. Dla HEKO punkty były bezcenne. JERZY RESICKI
|
|