strona główna

To już koniec?
Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 1-2 HEKO Czermno
10 maja 2006, 17:00 - Nowe Miasto Lubawskie

Finishparkiet przebudził się z letargu dopiero po stracie drugiej bramki. Już w 3. minucie mogło być 0:1. Sobie tylko wiadomym sposobem Siergiej Astapczik obronił strzał Krzysztofa Treli.

Bramki: Szymon Sawala 50 - Marek Drozd 7, Dariusz Walęciak 16

Finishparkiet: Siergiej Astapczik - Marcin Wróbel, Tomasz Zakierski, Bartłomiej Kowalski, Sławomir Święcki - Grzegorz Domżalski, Marcin Wincel, Piotr Bazler, Szymon Sawala - Remigiusz Hebda, Grzegorz Misiura (61 Adrian Fedoruk).

HEKO: Marcin Mańka - Dariusz Walęciak, Jarosław Solarz, Łukasz Matuszczyk, Marek Drozd (79 Arkadiusz Żaglewski) - Grzegorz Cheda (60 Hubert Kościukiewicz), Krzysztof Trela, Adrian Sobczyński, Sebastian Pluta (71 Marcin Boguś) - Krystian Kanarski, Przemysław Pałkus.

żółte kartki: Wróbel, Sawala - Solarz, Kościukiewicz, Trela.

sędziował: Maciej Heinrich (Poznań).

Później, skuteczna w poprzednich meczach, defensywa gospodarzy popełniła dwa szkolne błędy, źle ustawiając swe szyki przy egzekucji stałych fragmentów gry przez HEKO. Najpierw w 6. minucie Trela idealnie zagrał w pole karne do Marka Drozda, a ten bez problemu pokonał Astapczika. Drugi gol padł wpodobny sposób dziesięć minut później. Tym razem filigranowy Grzegorz Domżalski nie upilnował Dariusza Walęciaka, po którego strzale piłka zatrzepotała drugi raz w siatce bramki gospodarzy. Strata drugiego gola podziałała jak zimny prysznic na piłkarzy Finishparkietu, ale ducha walki wystarczyło im tylko na niespełna kwadrans. Dopiero po przerwie gospodarze nabrali animuszu i szybko zdobyli kontaktowego gola. W 50. minucie na listę strzelców wpisał się Szymon Sawala. Ale to wszystko, na co było stać graczy outsidera drugiej ligi. Mimo przewagi nowomieszczan w drugiej części spotkania - wyrównanie nie padło. Wynik praktycznie przekreśla szanse podopiecznych Andrzeja Błaszkowskiego na utrzymanie. Dla HEKO punkty były bezcenne.

JERZY RESICKI