strona główna

MYŚLELI JUŻ OWAKACJACH
Gra błędów
19 listopada 2005, 18:30 - Polkowice

Zawodnicy nie tylko Górnika chcieli za wszelką cenę udowodnić prawdziwość powiedzenia, że piłka to gra błędów. I dosłownie im się to udało.


Górnik Polkowice 2-2 HEKO Czermno
Kamil Witkowski 33, Paweł Żmudziński 50 - Krystian Kanarski 15, Krzysztof Trela 41

Górnik: Jakub Szmatuła - Rafał Hübscher, Artur Januszewski, Marcin Jeziorny, Przemysław Kocot - Tomasz Wróbel, Wojciech Górski (46 Tomasz Urbaniak), Kamil Wacławczyk (75 Jacek Manuszewski), Paweł Żmudziński - Tomasz Moskal (46 Marek Gancarczyk), Kamil Witkowski.

HEKO: Marcin Mańka - Dariusz Walęciak, Jarosław Solarz, Marek Drozd, Marcin Boguś - Grzegorz Cheda, Krzysztof Trela (89 Damian Marcioch), Tomasz Nawrot (81 Philip Umukoro), Adrian Sobczyński, Patryk Dworzyński (77 Łukasz Matuszczyk) - Krystian Kanarski.

żółte kartki: Przemysław Kocot, Tomasz Urbaniak, Paweł Żmudziński.

sędziował: Mariusz Górski
widzów: 500.

Cud, że trener Marek Koniarek nie odniósł podczas tego meczu kontuzji dłoni. Co rusz bowiem zwściekłością walił ręką w wiatę przy ławce rezerwowych.

- A jak się tu nie denerwować - mówił, bo górnicy faktycznie sprawiali wrażenie, jakby powoli zapadali w zimowy sen. To, co wyczyniali obrońcy z Polkowic, nie mieści się w żadnych piłkarskich prawidłach. Prawdziwe kuriozum to druga bramka dla HEKO. Zdobył ją co prawda bardzo ładnym lobem Krzysztof Trela, ale należy ją raczej zapisać na konto Marcina Jeziornego. Najbardziej doświadczony obrońca Górnika zaczął bawić się z piłką iwdziecinny sposób stracił ją na 30. metrze od własnej bramki.

Górnik musiał po raz drugi odrabiać straty, bowiem pierwszą bramkę w tym meczu też strzelili goście.

- Nie robimy z tego remisu dramatu. Mogliśmy wygrać, ale mogliśmy również przegrać - mówił tuż po końcowym gwizdku sędziego Koniarek, dla którego był to prawdopodobnie pożegnalny mecz w roli trenera Górnika.

W rundzie rewanżowej szkoleniowcem polkowiczan ma być Mirosław Dragan.

PAWEŁ RUSIECKI

   Tekst cytowany za 21/11/2005