| |
strona
główna
14 sierpnia 2005, 16:00 - Czermno
Premiera z niedosytem
HEKO Czermno 0-1 Jagiellonia Białystok
Jacek Markiewicz 61
W niedzielę w historycznym pierwszym meczu II ligi w Czermnie piłkarze HEKO ulegli Jagiellonii Białystok 0:1 (0:0).
HEKO: Marcin Mańka - Jarosław Solarz, Dariusz Walęciak, Marcin Boguś, Marek Drozd, Hubert Kościukiewicz, Adrian Sobczyński, Tomasz Nawrot (46 Krzysztof Trela), Grzegorz Cheda, Patryk Dworzyński (73 Łukasz Matuszczyk), Marcin Folc (58 Philip Umukoro).
Jagiellonia: Andrzej Olszewski - Przemysław Kulig, Łukasz Nawotczyński, Robert Kolasa, Jacek Chańko - Dariusz Łatka, Robert Speichler (68 Ernest Konon), Jacek Markiewicz, Paweł Sobolewski (89 Dzidosław Żuberek) - Adam Kompała (35 Arkadiusz Kubik), Remigiusz Sobociński.
żółte kartki: Mańka, Walęciak - Chańko, Sobociński.
czerwona kartka: Jacek Chańko (25. minuta, Jagiellonia, za dwie żółte).
sędziował: Mariusz Rogalski (Katowice).
widzów: 2500.
|
| Zepchnięci do defensywy
Zgodnie z oczekiwaniami goście atakowali od początku spotkania i już w 4 minucie piłka wpadła do bramki HEKO. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Sobolewskiego, Marcin Mańka minął się z piłką, a Jacek Chańko, pomagając sobie ręką podął do Przemysława Kuliga. Ten strzelił celnie, ale sędzia po konsultacji z asystentem bramki nie uznał, a Chańko dostał żółtą kartkę za zagranie ręką. W 11 minucie piłka znowu wpadła do bramki Mańki, ale tym razem strzelał będący na spalonym Sobolewski. Okres wyraźnej dominacji goście kończy niecelny strzał z 20 metrów Remigiusza Sobocińskiego.
"Jaga" bez kapitana
Pierwszą groźniejszą akcje przeprowadzili gospodarze dopiero w 18 minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Adriana Sobczyńskiego głowa strzelił Marek Drozd, ale bramkarz gości bez problemów złapał piłkę. Chwilę później Chańko bezpardonowo zatrzymał szarżującego przed polem karnym Grzegorza Chedę, i sędzia bez wahania pokazał kapitanowi Jagielloni drugą żółta, a w konsekwencji czerwoną. Z rzutu wolnego strzelał Sobczyński. Uderzył mocno ale w środek bramki i Andrzej Olszewski nie miał problemów. Potem przez dobry kwadrans obydwa zespoły grały kiepsko i niewiele zmieniło wejście na boisko Arkadiusz Kubika który zmienił mało widocznego Adama Kompałę. Dopiero w końcówce pierwszej połowy znowu zrobiło sę emocjonująco. Najpierw uważnie pilnowany przez białostockich obrońców Marcin Folc strzelił z kąta w boczną siatkę, a chwilę później w opałach był Mańka, kiedy z najwyższym trudem wybił na róg mocny strzał po ziemi Jacka Markiewicza.
Zaspali przy kornerze
W drugiej połowie w ekipie HEKO pojawił się Krzysztof Trela, ale ta zmiana nie wniosła wiele nowego w poczynania drużyny z Czermna. W 52 minucie po akcji Patryka Dworzyńskiego piłka trafiła do Chedy, a ten z ostrego kąta strzelił w boczna siatkę. Chwilę później, tym razem po podaniu od Treli, znowu strzelał Cheda, ale pewnie obronił bramkarz ości. Mimo że gospodarze grali w przewadze, to zdecydowanie aktywniejsza była Jagiellonia. Defensywa HEKO radziła sobie jednak z atakami gości, aż do 61 minuty. Rzut rożny egzekwował Speichler, zamykający akcję Kulig, zagrał głową wzdłuż linii bramkowej zaś Jacek Markiewicz dopełnił formalności strzelając głową z 5 metrów. Bramka wyraźnie dodała sil białostockim piłkarzom, bo w ciągu kilku następnych minut kilka razy zagrozili bramce Mańki. W 67 minucie minimalnie niecelnie strzelał Markiewcz, a dwie minuty później ten sam zawodnik był w sytuacji sam na sam z Mańką, ale bramkarz HEKO skutecznym rzutem pod nogi rywala zażegnał niebezpieczeństwo.
W końcówce mądrze grający goście szanowali piłkę, a sporadyczne kontrataki gospodarzy kończyły się najczęściej niecelnymi strzałami.
|
Tekst cytowany za 16/08/2005 |
|
|