strona główna


Okradli ich z punktów?
Jagiellonia Białystok 0-0 HEKO Czermno
5 kwietnia 2006, 16:00 - Białystok

Drużyna z Czermna przywiozła cenny punkt z "jaskini lwa". I to ona była bliższa zwycięstwa we wczorajszym meczu.

Jagiellonia: Piekutowski (58 Zając) - Jakubowski, Napierała, Nawotczyński, Chańko - Speichler, Markiewicz, Piegzik, Sobolewski - Moskal (42 Sobociński), Kobeszko (73 Trzeciakiewicz).

HEKO: Mańka - Walęciak, Solarz, Branowickij - Cheda, Zawistowski, Sobczyński, Kościukiewicz, Woźniak (66 Pałkus) - Kanarski, Socha (82 Folc).

żółta kartka: Jakubowski (Jagiellonia).

sędziował: Mariusz Górski (Łódź).
widzów: 2200.

Miłą niespodziankę sprawili wczoraj piłkarze HEKO, remisując na wyjeździe z jednym z głównych, obok ŁKS, kandydatów do pierwszoligowego awansu. I trzeba przyznać, że ten punkt drużynie z Czermna jak najbardziej się należał.
W 3 minucie groźnie strzelał Krystian Kanarski, w 11 i 35 Krzysztof Trela z rzutu wolnego starał się pokonać Adama Piekutowskiego - pierwsze uderzenie obronił bramkarz, drugie było minimalnie niecelne.

Do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji doszło w 55 minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę odbił Piekutowski, ta trafiła do Huberta Kościukiewicza. Zawodnik HEKO przyjął ją na klatkę piersiową i strzelił. Zdobył bramkę, jednak nie została ona uznana przez arbitra, bo w tym czasie na boisku leżał już bramkarz "Jagi". - Według mnie i wielu innych obserwatorów gol był prawidłowy. Dopiero jak piłka była "w sieci", to sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, sygnalizując, że faulowany był Piekutowski. Dziwna decyzja - skomentował Józef Antoniak, trener HEKO.

Innego zdania byli gospodarze. Po meczu twierdzili, że Piekutowski doznał kontuzji kolana i dlatego po tej kontrowersyjnej sytuacji musiał opuścić boisko. Czas pokaże, jak poważny był to uraz...

Po meczu powiedzieli:
Józef Antoniak, trener HEKO: - Przed meczem remis wziąłbym w ciemno, teraz czuję niedosyt, bo mogliśmy nawet wygrać. Uważam, że byliśmy lepszym zespołem.
Adam Nawałka, trener Jagiellonii: - Jesteśmy źli i bardzo zawiedzeni. Liczyliśmy na zwycięstwo, nie udało się. Mam nadzieję, że w następnym meczu strzelimy wreszcie pierwszą bramkę w tej rundzie i wygramy.
Krystian Kanarski, napastnik HEKO: - Powinniśmy wracać z trzema punktami. Bramka była kuriozalna, ale jak najbardziej prawidłowa, co przyznali nawet po meczu niektórzy piłkarze gospodarzy. Czujemy się tak, jakby ktoś okradł nas z punktów. W sobotę mamy mecz z Widzewem, jedziemy po dobry wynik.

/dor/


Wiadomość z dnia: 2006-04-06