strona główna

Derby chaosu

Na kiepskim poziomie stały świętokrzyskie drugoligowe derby piłkarskie. Mający ochotę na awans KSZO przeważał, ale nie potrafił pokonać ofiarnie broniących się graczy z Czermna.

HEKO: Marcin Mańka - Jarosław Solarz, Grzegorz Cheda, Marek Drozd, Jewgienij Branowickij (61 Marcin Folc), Marcin Boguś, Adrian Sobczyński, Krzysztof Trela (61 Łukasz Matuszczyk), Przemysław Pałkus (87 Sebastian Pluta), Bartłomiej Socha, Krystian Kanarski.

KSZO: Paweł Kapsa - Cezary Stefańczyk, Marcin Rogoziński, Andrzej Tychowski, Piotr Kosiorowski, Tomasz Copik, Grzegorz Skwara, Jacek Berensztajn, Dariusz Preis (68 Waldemar Stachowiak), Maciej Rogalski, Abel Salami (62 Łukasz Wesecki).

żółte kartki: Trela, Branowickij, Kanarski, Folc - Stefańczyk, Skwara.

sędzia: Andrzej Kusak (Częstochowa).


Byle do przodu
Garstka kibiców, która oglądała derby w Czermnie nie mogła być usatysfakcjonowana. Mecz był bowiem słaby i choć oba zespoły starały się, to prześcigały się w niedokładności, a pod koniec meczu kopały piłkę byle do przodu. Fakt, że pozbawione trawy boisko w Czermnie jest piekielnie ciężkie do gry i trudno na nim o fajerwerki, ale też patrząc na poczynania piłkarzy w niektórych momentach miało się wrażenie, że ogląda się jakąś czwartoligową kopaninę, a nie pojedynek drużyny walczącej o awans do ekstraklasy z przyzwoitym drugoligowcem. Nic dziwnego, że siedzący na trybunach trener Kolportera Korony Kielce Ryszard Wieczorek i właściciel kieleckiego pierwszoligowca mieli dosyć skwaszone miny, bo spodziewali się emocji, a obejrzeli chaotyczne widowisko, w dodatku bez goli.

Lepsi, nieskuteczni
KSZO, żywiołowo dopingowany przez liczną grupę swoich kibiców, miał od początku przewagę, był piłkarsko lepszy i stworzył sporo bramkowych okazji. Ustawieni typowo defensywnie gracze HEKO (w ataku tylko Krystian Kanarski) chcieli w środku pola rozbijać ataki gości, ale nie przyniosło to spodziewanych rezultatów. Piłkarze KSZO radzili sobie ze zmasowaną obroną rywala, ale mieli wyjątkowo rozregulowane celowniki. Tylko sam Maciej Rogalski, który dosyć łatwo uwalniał się spod opieki obrońców mógł co najmniej trzy razy pokonać bramkarza HEKO. W 29 minucie po podaniu Salamiego znalazł się siedem metrów od bramki Mańki, ale strzelił obok słupka, w 37 minucie główkował nad bramką, a najdogodniejszą zmarnował po centrze Berensztajna w 50 minucie, gdy stojąc pięć metrów od bramki posłał piłkę głową nad poprzeczką. Idealną sytuację przed przerwą miał też Salami, który z dziewięciu metrów trafił piłką prosto w ręce Mańki, a w drugiej części w zamieszaniu pod bramką HEKO nad poprzeczką huknął Berensztajn.

W doliczonym czasie
Gospodarze praktycznie nie stworzyli sobie klarownej okazji, najgroźniej pod bramką Kapsy było jedynie po rzutach wolnych i rzutach rożnych, gdy z ostrowieckimi obrońcami w powietrzu walczył o piłkę Marek Drozd. HEKO postraszyło też gości w doliczonym czasie gry, gdy po kontrze Sebastian Pluta uderzył nad bramką.

Sławomir STACHURA

Powiedzieli po meczu

Jerzy Wyrobek, KSZO: - Liczyliśmy na trzy punkty, tym bardziej że HEKO przegrało dwa ostatnie mecze u siebie z Zawiszą Bydgoszcz i Zagłębiem Sosnowiec. Ale dziś gospodarze zagrali ambitnie i osiągnęli remis. Można się smucić, że straciliśmy dwa punkty, a z drugiej strony można się cieszyć, że mamy punkt. Mieliśmy przewagę, ale piłka nożna polega na strzelaniu bramek, a my dziś byliśmy nieskuteczni.

Józef Antoniak, HEKO: - Ten punkt podbudował mój zespół, bo wcześniej doznał on na własnym boisku dwóch porażek, zresztą na własne życzenie. Byliśmy po tych przegranych w dołku, dziś zagraliśmy jednak ofiarnie i chciałbym podziękować za to chłopakom. KSZO to lepszy zespół niż Zawisza i Zagłębie, a mimo to udało nam się osiągnąć z nim remis.

HEKO w Oświęcimiu?
Prezes i właściciel drużyny HEKO Czermno Henryk Konieczny uważa, że jego klub jest w województwie traktowany przez niektórych jak zło konieczne. Dlatego nie wyklucza, że po sezonie przeniesie drużynę do Oświęcimia. - W Oświęcimiu mam na razie fabrykę, bardzo dobrze prosperuje. A klub? No cóż, wszystko jest możliwe. Mam czasem wrażenie, że niektórym w tym województwie, jako piłkarski klub po prostu przeszkadzamy - powiedział Henryk Konieczny.

 

   Tekst cytowany za 21/11/2005