strona główna

Punkt też dobry
Lechia Gdańsk 1-1 HEKO Czermno
22 kwietnia 2006, 16:00 - Gdańsk

Piłkarze HEKO po dobrym meczu przywieźli punkt z Gdańska. Grali dobrze i potwierdzili, że zdecydowanie lepiej idzie im tej wiosny na wyjazdach niż na własnym stadionie.

Bramki: Grzegorz Król 57 - Hubert Kościukiewicz 68

Lechia: Mateusz Bąk - Sebastian Fechner, Krzysztof Brede, Jacek Manuszewski, Rafał Kosznik - Paweł Pęczak (69 Jakub Biskup), Maciej Mysiak, Michał Szczepiński (66 Marcin Szulik), Karol Piątek (78 Mariusz Dzienis) - Piotr Wiśniewski, Grzegorz Król.

HEKO: Marcin Mańka - Jewgienij Branowickij, Jarosław Solarz, Marcin Boguś - Grzegorz Cheda (88 Bartłomiej Socha), Hubert Kościukiewicz, Adrian Sobczyński, Marek Drozd, Paweł Woźniak (90 Sebastian Pluta), Przemysław Pałkus (89 Łukasz Matuszczyk) - Krystian Kanarski.

żółte kartki: Mysiak, Szulik - Kanarski, Kościukiewicz, Woźniak.

sędziował: Marcin Wróbel (Warszawa).
widzów: 6.000.

HEKO jechało do Gdańska z obawami, bo przecież Lechia w zaległej środowej kolejce wygrała w Białymstoku z Jagiellonią. Dlatego nawet punkt w tym wyjazdowym meczu wydawał się trudny do zdobycia. A jednak piłkarze HEKO stanęli na wysokości zadania i choć byli mocno osłabieni (brak kontuzjowanych Krzysztofa Treli, Dariusza Walęciaka i Philipa Umukoro oraz pauzującego za kartki Marcina Folca) zdołali osiągnąć w Gdańsku remis. Co więcej, przy lepszej skuteczności mogli nawet pokusić się o zwycięstwo, bo między 70 a 79 minutą mieli kilka doskonałych okazji.

Lepsi na wyjazdach
Podopieczni trenera Józefa Antoniaka zagrali w sobotę w Gdańsku dużo lepiej niż cztery dni wcześniej w bezbarwnym bezbramkowym pojedynku z KSZO w Czermnie i potwierdzili, że na wyjazdach idzie im po prostu lepiej. Grali z dużym poświęceniem i od początku agresywnie, a jednocześnie swobodniej niż na własnym stadionie, gdzie często są spięci i niedokładni. Mimo to w pierwszych minutach meczu z Lechią gracze HEKO dali się zepchnąć do obrony, bo niesiona dopingiem sześciotysięcznej rzeszy kibiców drużyna gospodarzy rozpoczęła bardzo odważnie. Miejscowi mieli wtedy znaczną przewagę w polu, ale dobra gra w defensywie HEKO sprawiła, że nie stworzyli w pierwszej połowie wielu klarownych okazji do zdobycia bramki. Najdogodniejszą w 15 minucie miał Grzegorz Król, który wszedł prawą stroną w pole karne, był już właściwie sam na sam z bramkarzem HEKO, ale potknął się, strzał był nieprecyzyjny i Mańka obronił.
W tej części gry okazję mieli też goście. W 27 minucie Grzegorz Cheda wyszedł sam na sam z bramkarzem gospodarzy, strzelił, ale Bąk zdołał musnąć piłkę, ta otarła się jeszcze o słupek i wyszła za bramkę.

Szybka odpowiedź
Po przerwie znów gospodarze natarli z wielką siłą i ich przewaga zakończyła się golem w 57 minucie. Wiśniewski prostopadłym podaniem uruchomił Króla, ten strzelił z 13 metrów po ziemi i Mańka był bez szans.
HEKO nie załamało się jednak takim obrotem sprawy i dziesięć minut potem doprowadziło do wyrównania. Rzut wolny z prawej strony wykonywał Adrian Sobczyński, wrzuconą piłkę głową z linii końcowej zbił Marek Drozd wprost pod nogę Huberta Kościukiewicza, a ten z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

Brakło szczęścia
Wyrównujący gol wybił z rytmu gospodarzy, a HEKO uwierzyło chyba, że nie taki diabeł straszny i grając z kontry stworzyło sobie trzy znakomite okazje. Najpierw w 70 minucie Krystian Kanarski zagrał do Pawła Woźniaka, ten znalazł się właściwie sam na sam z bramkarzem Lechii, ale z 9 metrów strzelił tak nieszczęśliwie, że piłka odbiła się od słupka, przeszła wzdłuż całej bramki i wyszła poza boisko. Chwilę potem strzelał Kanarski, bramkarz instynktownie odbił piłkę ramieniem, dobijał Przemysław Pałkus, ale trafił w... obrońcę gospodarzy. W 79 minucie przed szansą stanął z kolei Cheda, po podaniu Woźniaka strzelił z ostrego kąta z woleja, ale uderzenie było niestety niecelne.
Gospodarze w końcówce rzucili się jeszcze do szaleńczych ataków i mieli okazję już w doliczonym czasie gry. Strzelał Wiśniewski, ale znów bardzo dobrze zachował się Mańka, który instynktownie odbił piłkę nogami.

Teraz Śląsk
Tak więc HEKO wróciło z Gdańska z punktem, choć niewielu w to przed mieczem wierzyło. W najbliższą niedzielę przed drużyną Józefa Antoniaka kolejny trudny pojedynek. Do Czermna przyjeżdża bowiem wrocławski Śląsk.

Mówią trenerzy:

Marcin Kaczmarek, Lechia: - Liczyliśmy w tym meczu na zwycięstwo i trzy punkty, ale i z remisu trzeba się cieszyć. To raczej sprawiedliwy wynik. Wiedzieliśmy, że HEKO to naprawdę groźny przeciwnik zwłaszcza w meczach wyjazdowych. I to się dziś potwierdziło.

Józef Antoniak, HEKO: - Możemy czuć pewien niedosyt, bo mieliliśmy jeszcze kilka sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Ale punkt na takim trudnym terenie też jest dobry i nie możemy narzekać. To był mecz walki, oba zespoły zagrały z determinacją. Cieszę się, że moi zawodnicy stanęli na wysokości zadania i zagrali w sumie dobry mecz.
/SAW/