strona główna


Stanęli po kartce

31 października 2005


Drużyna z Czermna doznała drugiej z rzędu porażki na własnym stadionie i - podobnie jak w meczu z Piastem Gliwice - straciła 3 bramki. Pierwsze 45 minut zupełnie nie wskazywało na taki scenariusz, sytuacja na boisku zmieniła się diametralnie poz zejściu Grzegorza Chedy, który w 50 minucie za faul na Zdzisławie Leszczyńskim zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

HEKO: Mańka 5 - Walęciak 5, Solarz 4, Drozd 5, Boguś 5 - Heda 0, Trela 5 (74 Sobczyński), Kościukiewicz 6, Dworzyński 4 (69 Matuszczyk) - Zawistowski 4 (61 Luka 2), Umukoro 5. Trener: Białek.

ŁKS: Wyparło 5 - Łakomy 5, Sieran 5, Leszczyński 6 (82 Centkowski), Kościuk 6 - Piątkowski 6, Dzikija 6, Barkanickov 5, Kłus 3 (46 Sotirović 7), Mysona 7 (90 Łochowski) - Niżnik 0. Trener: Wojno.

Sędziowali: M. Kowal (7) jako główny oraz Czernachowski i Rzenno (wszyscy Katowice).

Żółte kartki: Walęciak, Dworzyński, Cheda (HEKO); Centkowski (ŁKS).
Czerwone kartki: Cheda (HEKO) - 49. minuta, druga żółta; Niżnik (ŁKS) - 32. minuta, niesportowe zachowanie.

Widzów:
2500.

Honorowym gościem na meczu HEKO-ŁKS był Pan Kazimierz Górski. Można było kupić Jego książkę "Piłka jest okrągła" i uzyskać dedykację i autograf

Przełomowa "czerwień"
- Mam pretensje do Grześka Chedy. Prowadziliśmy , graliśmy z przewagą jednego zawodnika, akcja była pod polem karnym ŁKS, a on w nieodpowiedzialny sposób sfaulował rywala - mówił na konferencji prasowej Janusz Białek, trener HEKO.

Jak się później okazało, był to przełomowy moment spotkania. Gospodarze "stanęli", stracili pomysł na grę. A goście, którzy również grali w "dzisiątkę", przejęli inicjatywę, przesunięty do drugiej linii Leszczyński mądrze kierował grą młodszych kolegów i na efekty nie trzeba było dłużej czekać. W 66 minucie wprowadzony w przerwie Vuk Solirović wykorzystał zawahanie Jarosława Solarza o strzałem z sześciu metrów zaskoczył Marcina Mańkę. W 86 minucie, przy biernej postawie defensywy gospodarzy, ten sam zawodnik podwyższył na 2:1. Wynik spotkania ustalił były gracz Kolportera Korony Kielce, Jarosław Piątkowski, który wykorzystał sytuację sam na sam z Mańką. Asystę przy tej bramce, podobnie jak przy drugiej zaliczył Arkadiusz Mysona.

Aktywny Philip
HEKO przegrało więc 2 mecz z rzędu na własnym stadionie, chociaż pierwsze 45 minut wczale na to nie wskazywało. Wprawdzie w 16 minucie Marcin Mańka dalekim wybiegiem uprzedił Svetosłava Bakaniczkowa, a w 18 minucie Arkadiusz Mysona trafił w poprzeczkę, ale lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. Niezwykle aktywny był Philip Umukoro. To on po indywidualnej akcji wywalczył rzut rożny, po którym strzelił gola. Na krótki słupek zacentrował Paweł Zawisyowski, a nigeryjczyk uderzeniem głową pokonał Bogusława Wyparłę.
W 27 minucie piłkarze HEKO domagali się rzutu karnego, po wejściu Artura Kościuka w Umukoro, jednak sędzia był innego zdania. W 44 minucie po bardzo ładnym podaniu Marcina Bogusia w dobrej sytuacji znalazł się Paweł Zawistowski. Jego strzał obronił jednak "Bodzio W", a dobitkę Umukoro z linii bramkowej wybił Leszczyński. Wydawało się że po przerwie drużyna z Czermna będzie kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Tym bardziej , że od 32 drugiej minuty goście grali w "dzisiątkę", bo Rafał Niżnik nie potrałił zapanować nad nerwami i uderzył Grzegorza Chedę. Tak się jednak nie stało. HEKO niepotzrebnie się cofnęło, całkowicie oddało inicjatywę łodzianom, w dodatku nic nie wnieśli do gry zminnicy i doświadczony rywal skrzętnie to wykorzystał.

Górski na trybunach
Wczorajszy mecz oglądał między innymi Kazimierz Górski. Były szkoleniowiec polskiej reprezentacji promował swoją książkę "Piłka jest okrągła". Do Czermna przyjechało też ponad pięciuset kibiców ŁKS. Przed spotkaniem wywiesili oni duży transparent z napisem "Ciemna strona miasta. Uliczni wojownicy". Obserwator, którym był Julian Pasek, powiedział że musi on zostać usunięty. Dopiero po apelu spikera i rozmowie kibiców z kapitanem ŁKS Zdzisławem Leszczyńskim, transparent został zdjęty z ogrodzenia. Spotkanie rozpoczęło się z ośmiominutowym opóźnieniem.

Dorota Kaługa