| Beniaminek miał na początku spotkania spore kłopoty. Gospodarze mogli objąć prowadzenie już w pierwszych minutach gry. Na szczęście dla Heko dobrze bronił Marcin Mańka. Przewaga Podbeskidzia zaowocowała strzeleniem bramki w 17 minucie. Grzegorz Pater uderzył z rzutu wolnego na bramkę Heko, Mańka niestety skiksował i piłka wylądowała w siatce Goście mieli szansę na wyrównanie w 30 minucie egzekwując rzut wolny pośredni z okolic piątego metra. Bramkarz Podbeskidzia nie dał się jednak zaskoczyć.
Po przerwie w drużynie Heko pojawił się na boisku Umukoro. Wprowadzenie Nigeryjczyka okazało się słusznym posunięciem. Zespół z Czermna zagrał odważniej w ofensywie często zagrażając bramce gospodarzy. Takie ustawienie się opłaciło, bo w 85. minucie beniaminek doprowadził do remisu. Pierwszą bramkę dla Heko na boiskach II ligi (w meczu z Kujawiakiem padł gol samobójczy) strzelił wprowadzony kwadrans wcześniej Krystian Kanarski. Tak zostało zapisane w protokole meczu, bowiem wyrównujący gol padł przy sporym współudziale Umukoro.
- Nie wiem kto strzelił wyrównującą bramkę. Może ja, a może Umukoro - przyznał po meczu Krystian Kanarski. - Najważniejsze, że piłka wylądowała w siatce.
- Po utracie gola wprowadziłem kolejnego napastnika, to wniosło ożywienie do gry w ofensywie, dzięki temu udało się doprowadzić do remisu - powiedział po meczu Janusz Białek, trener Heko. - Cieszy nas ten wynik, jesteśmy beniaminkiem, a z trzeciego meczu wyjazdowego przywozimy punkty
- Pech nas nadal prześladuje - mówi Jan Żurek, szkoleniowiec Podbeskidzia. - Mieliśmy okazję podwyższyć na 2:0, ale się nie udało. A później niestety znowu straciliśmy bramkę po wpadce w linii obronnej. Remis uważamy za porażkę, powinniśmy wygrać ten mecz.
(w)
|