strona główna

Historyczna bramka
22 sierpnia

Podbeskidzie B.-B. : HEKO Czermno - 1:1

Składy:
PODBESKIDZIE
: Merda 7 - Gorszkow 6, Masternak 5, Jankowski 4, Górkiewicz 4 (65 Kołodziej 1, 85 Kowalczyk) - Pater 6, Makuch 6, Koman 4, Rączka 5 - Gierczak 4, Podstawek 4 (88 Sobczak).
Trener: Żurek.

HEKO: Mańka 5 - Drozd 5, Solarz 6, Kościukiewicz 5 - Walenciak 4 (70 Kanarski 2), Boguś 5, Nawrot 2 (46 Umkoro 3), Sobczyński 6, Cheda 5, Dworzyński 5 (70 Matuszczyk) - Folc 5.
Trener: Białek.

Sędziowali: Maurek (7) jako główny oraz Kostkiewicz i Solarz (wszyscy z Krakowa).
Żółte kartki: Rączka (Podbeskidzie); Kościukiewicz, Drozd, Kanarski (HEKO).
Widzów: 2000.

 

Beniaminek miał na początku spotkania spore kłopoty. Gospodarze mogli objąć prowadzenie już w pierwszych minutach gry. Na szczęście dla Heko dobrze bronił Marcin Mańka. Przewaga Podbeskidzia zaowocowała strzeleniem bramki w 17 minucie. Grzegorz Pater uderzył z rzutu wolnego na bramkę Heko, Mańka niestety skiksował i piłka wylądowała w siatce Goście mieli szansę na wyrównanie w 30 minucie egzekwując rzut wolny pośredni z okolic piątego metra. Bramkarz Podbeskidzia nie dał się jednak zaskoczyć.

Po przerwie w drużynie Heko pojawił się na boisku Umukoro. Wprowadzenie Nigeryjczyka okazało się słusznym posunięciem. Zespół z Czermna zagrał odważniej w ofensywie często zagrażając bramce gospodarzy. Takie ustawienie się opłaciło, bo w 85. minucie beniaminek doprowadził do remisu. Pierwszą bramkę dla Heko na boiskach II ligi (w meczu z Kujawiakiem padł gol samobójczy) strzelił wprowadzony kwadrans wcześniej Krystian Kanarski. Tak zostało zapisane w protokole meczu, bowiem wyrównujący gol padł przy sporym współudziale Umukoro.

- Nie wiem kto strzelił wyrównującą bramkę. Może ja, a może Umukoro - przyznał po meczu Krystian Kanarski. - Najważniejsze, że piłka wylądowała w siatce.

- Po utracie gola wprowadziłem kolejnego napastnika, to wniosło ożywienie do gry w ofensywie, dzięki temu udało się doprowadzić do remisu - powiedział po meczu Janusz Białek, trener Heko. - Cieszy nas ten wynik, jesteśmy beniaminkiem, a z trzeciego meczu wyjazdowego przywozimy punkty

- Pech nas nadal prześladuje - mówi Jan Żurek, szkoleniowiec Podbeskidzia. - Mieliśmy okazję podwyższyć na 2:0, ale się nie udało. A później niestety znowu straciliśmy bramkę po wpadce w linii obronnej. Remis uważamy za porażkę, powinniśmy wygrać ten mecz.

(w)


   Tekst cytowany za 22/08/2005