strona główna


Emocjonująca inauguracja

1 kwietnia 2006

HEKO Czermno - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1

W dziesiątkę kończyli pierwszy tej wiosny mecz piłkarze HEKO Czermno. Nie wykorzystali też "jedenastki". Mimo to strzelili trzy bramki i wygrali z Podbeskidziem Bielsko-Biała... 2:1, bo jedno trafienie zaliczył Branowicki.

Bramki: 1:0 Grzegorz Cheda 19 min, 2:0 Krystian Kanarski 57 min, 2:1 Jewgienij Branowicki 90 min.

HEKO: Mańka 5 - Walęciak 5, Solarz 5, Boguś (nie klas) - Cheda 6, Zawistowski 3 (71 Drozd 0), Sobczyński 5, Kościukiewicz 5, Pałkus 2 (29 Trela 4) - Kanarski 6, Folc 4.

Podbeskidzie: Merda - Imianowski (61 Podstawek), Gorszkow, Kirsz, Branfiłow - Sacha (74 Chrapek), Koman, Bała, Masternak - Kołodziej (64 Kowalczyk) - Udenkwor.

Czerwona kartka: Marek Drozd (HEKO - 84 min, druga żółta).

Żółte kartki: Drozd, Sobczyński, Folc (HEKO), Branfiłow (Podbeskidzie).

Sędziował Maciej Heinrich (Wielkopolski ZPN).

Widzów 800.

Czerwona kartka dla Marka Drozda
Beniaminek prowadzony po raz pierwszy przez Józefa Antoniaka (zimą zastąpił Janusza Białka) stracił Marka Drozda dopiero w 84 minucie meczu. Zawodnikowi "wystarczył" niespełna kwadrans na ujrzenie dwóch żółtych kartoników. Na szczęście gospodarze wygrywali wówczas 2:0.

Do strzelenia dwóch goli wystarczyły HEKO zaledwie cztery uderzenia na bramkę, której strzegł Łukasz Merda. Pierwszym szczęśliwcem okazał się Grzegorz Cheda. Pomocnik z Czermna wykorzystał błąd bramkarza Podbeskidzia, który wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Adriana Sobczyńskiego z rzutu wolnego. Na 2:0 podwyższył w 57 minucie Krystian Kanarski, który skutecznie główkował po zagraniu Krzysztofa Treli z rzutu rożnego.

Doskonałą okazję do objęcia przez HEKO prowadzenia 3:0 zmarnował Marcin Folc. W 87 minucie w polu karnym sfaulowany został Kanarski. Folc strzelił jednak niezbyt mocno, a na dodatek w łatwym do przewidzenia kierunku i Merda pewnie obronił "jedenastkę".

Trzy minuty później potwierdziło się piłkarskie porzekadło. Nie wykorzystana przez napastnika gospodarzy sytuacja zemściła się utratą bramki. Jej strzelcem nieoczekiwanie został Jewgienij Branowicki. Pozyskany zimą Białorusin "wykorzystał" zagranie Krzysztofa Chrapka.

Bramka kontaktowa sprawiła, że w końcówce meczu na boisku dominowała nerwowa i emocjonująca gra. Na szczęście dla gospodarzy nerwowa końcówka nie zmieniła wyniku spotkania.

W opinii trenera

Józef Antoniak, trener HEKO: - Brak wyobraźni Drozda i beztroski sposób egzekwowania rzutu karnego przez Folca spowodował, że w końcówce mieliśmy sporo kłopotów z utrzymaniem korzystnego dla nas rezultatu. Do Branowickiego nie mam pretensji, piłka zupełnie przypadkowo odbiła się od jego nogi. Mimo wszystko jestem zadowolony z zespołu, który pokazał charakter, widać było zaangażowanie w grę. Najważniejszej jest jednak to, że zainkasowaliśmy trzy punkty. I to w meczu z rywalem, który był naszym bezpośrednim sąsiadem w tabeli.

(r)

tekst cytowany za:

Nr wydania: 17052, data dodania: 02-04-2006