| Gdy spiker zawodów przywitał oglądającego mecz trenera Henryka Kasperczaka, część kibiców buchnęła śmiechem, dopatrując się primaaprilisowego żartu. Owa "primaaprilisowa atmosfera" ciągnęła się niemal cały mecz. W 18. minucie Łukasz Merda został sfaulowany w wyskoku, wypuścił futbolówkę z rąk, a chwilę potem Grzegorz Cheda doprowadził do stanu 1:0. Potem Bielsko zdecydowanie przeważało, ale nie potrafiło oszukać dobrze zorganizowanej defensywy HEKO.
W 57. minucie Krzysztof Trela dograł dokładnie do Krystiana Kanarskiego, który precyzyjną główką podwyższył na 2:0. I znów powtórzyła się sytuacja z pierwszej połowy - Podbeskidzie przejęło inicjatywę, z której niewiele wynikało. Tymczasem w 87. minucie Nikołaj Branfiłow sfaulował w polu karnym Kanarskiego. Merda wyczuł jednak intencje wykonującego "11" Marcina Folca. Tuż przed końcem spotkania napastników Bielska wyręczył Jewgienij Branowicki, pakując piłkę... do własnej bramki.
MACIEJ CENDER |