Radomiak Radom : Tomasz Borkowski II - Krzysztof Sadzawicki (77 Jacek Kacprzak), Piotr Duda, Nikołaj Branfiłow, Zbigniew Wachowicz - Jakub Cieciura, Raimondas Vileniškis, Maciej Terlecki, Tomasz Brzyski - Nenad Studen (46 Klaudiusz Ząbecki), Abel Salami.
HEKO Czermno : Marcin Mańka - Dariusz Walęciak, Jarosław Solarz, Marek Drozd, Marcin Boguś - Philip Umukoro (46 Krystian Kanarski), Hubert Kościukiewicz, Tomasz Nawrot (64 Adrian Sobczyński), Patryk Dworzyński (82 Damian Marcioch) - Krzysztof Trela, Ladislav Luka.
żółte kartki: Studen, Salami, Wachowicz - Kościukiewicz, Nawrot.
sędzia: Dariusz Giejsztorewicz (Białystok).
widzów: 6000.
|
Mecz nie był porywającym widowiskiem, do którego poziomu dostroił się, niestety, też sędzia, który co chwilę się mylił, przeszkadzał zawodnikom w grze, podejmował dość niezrozumiałe decyzja zarówno na korzyść gospodarzy, jak i piłkarzy HEKO. Już w 20 sekundzie sięgnął po pierwszą żółtą kartkę, którą pokazał bośniackiemu piłkarzowi Radomiaka Nenadowi Studenowi, który zderzył się w starciu z Markiem Drozdem, ale arbiter stwierdził, że był to brutalny faul. Być może sędzia prowadził mecz trochę sparaliżowany obecnością na trybunach Andrzeja Strejlaua, przewodniczącego kolegium sędziów w PZPN i Eugeniusza Kolatora, wiceprezesa PZPN.
Nasi piłkarze zaczęli te spotkanie bardzo skoncentrowani szczególnie w formacji obronnej, która często z pominięciem drugiej linii starała się obsługiwać jedynego wysuniętego napastnika Krzysztofa Trelę. W 6 min. HEKO pierwsze mogło zdobyć gola, kiedy to Luka oddał dość mocny strzał, a Tomasz Borkowski z trudem musiał piąstkować piłkę. Potem zgodnie z przewidywaniami gospodarze ruszyli do chóralnych ataków, które najczęściej rozbijane były na szesnastym metrze naszej połowy. Podopieczni trenera Janusza Białka zupełnie wyłączyli w środku boiska Macieja Terleckiego i niezwykle groźnego Abela Salamiego. Niewiele brakowało, aby ten drugi latem wylądował w Czermnie. Jednak latem był tak niezdecydowany, że musiał wrócić do Radomia. Patrząc na kłopoty kadrowe trenera HEKO, Nigeryjczyk bardzo by się przydał zespołowi.
Gospodarze w pierwszej połowie siali największe zagrożenie tylko podczas stałych fragmentów gry. Tak było w 14 min., kiedy to po dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego, Marcin Mańka zaspał, minął się z piłką, ale na szczęście nikt z radomskiej drużyny nie zamknął tego dośrodkowania. Podczas kolejnego dośrodkowania z rzutu wolnego w 31 min. potężnie zbudowany Nikołaj Branfiłow głową strzelił tuż nad bramką, chwilę potem w identycznej sytuacji Mańka zachował się już wzorowo, bo piąstkując futbolówkę zdjął ją z głowy Salamiemu. Prawdopodobnie czarnoskóry napastnik nie zmarnowałby takiego prezentu.
Potem już do końca pierwszej połówki kibice mogli stanąć w kolejce po zapiekankę czy hot-doga, bo na boisku kompletnie nic się nie działo. Walka toczyła się jedynie w środku boiska. Obie drużyny sprawiały wrażenie, jakby ten wynik im pasował. Razili niedokładnością, grali wolno i chaotycznie.
W drugiej połowie w szeregach Radomiaka pojawił się Klaudiusz Ząbecki, który zmienił Nenada Studena. Byłe to dobra zmiana, bo popularny w Radomiu "Ząbek" szarpnął kolegów do walki i co chwilę pod bramką HEKO wręcz się kotłowało. W 47 min. Salami z dwóch metrów przestrzelił nad poprzeczką. Nawet gdyby zdobył gola, to nie byłby uznany, bo zawodnik stał na spalonym. Chwilę potem Mańka fantastycznie interweniował po strzale Ząbeckiego.
Z każdą minutą robiło się coraz bardziej nerwowo. HEKO grało swoje, a Radomiak nie potrafił poradzić sobie z presją publiczności. W 58 min. doszło do nieprzyjemnej i niezrozumiałej sytuacji. Jarosław Solarz po faulu jednego z piłkarzy Radomiaka nie mógł się podnieść o własnych siłach i ludzie, którzy zajmowali się noszami wynieśli zawodnika za boisko i po prostu rzucili na ziemię nosze razem z nim. Drozd natychmiast ozdrowiał, szybko podniósł się i sądząc po jego minie miał ochotę wymierzyć im sprawiedliwość za zachowanie. Na szczęście tego nie zrobił, bo sędzia dobrze go obserwował i już trzymał się za kieszonkę z kartkami. Nerwowo i niekulturalnie zaczęła reagować też radomska publiczność, która zaczęła skandować słowa: "Chłopki na wykopki". A jeszcze chwilę wcześniej tę publiczność zachwalała Mariola Konieczna, żona prezesa HEKO, Henryka Koniecznego, która nawet sięgnęła po aparat, aby fotografować rozśpiewane trybuny w Radomiu.
W 72 min. czermnianie stworzyli jedyną sytuację w drugiej połówce, kiedy to Adrian Sobczyński z rzutu wolnego z 18 metrów strzelił po ziemi tuż obok słupka.
W ostatnim kwadransie Radomiak nie mógł przebić mądrze grającej defensywy z Czermna. W 77. minucie Drozd w porę zablokował silny strzał z 10 metrów, a trzy minuty później syn znanego reprezentanta Polski Stanisława Terleckiego huknął z pierwszej piłki z około 20 metrów i futbolówka tylko o milimetry minęła poprzeczkę.
Po spotkaniu piłkarze HEKO z podniesionymi głowami wychodzili z klubowego budynku Radomiaka. Zgodnie stwierdzili, że udało im się zdobyć cenny remis i nadal pozostają drużyną, która na wyjeździe jest wciąż niepokonana.
Sylwester Szymczak
|