HEKO: Mańka 5 - Walęciak 5, Solarz, 5, Boguś 5, Matuszczyk 6 - Cheda 5 (75. Luka nie klas.), Trela 5 (79. Sobczyński nie klas.), Kościukiewicz 5 (58. Nawrot 1), Dworzyński 4 - Kanarski 6, Umukoro 4.
Świt: Misztal - Łowicki, Jadczak, Mosór, Musuła - Kęska, Cieśla (75. Pastuszka), Bluszcz, Stachowiak - Bajera, Romański (53. Misiura).
Żółte kartki: Umukoro (HEKO), Musuła, Kęska (Świt). Sędzia: Piotr Święs z Katowic.
Widzów: 800.
|
| Przez 90 minut goście nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Marcina Mańki. Gospodarze z kolei wypracowali siedem stuprocentowych sytuacji, a zdobyli zaledwie jednego gola. Czy można zatem dziwić się, że obaj szkoleniowcy mocno psioczyli na poziom spotkania? Marek Zub stwierdził dosadnie: - To był futbol na "nie"! Gospodarze rozpoczęli z ogromnym rozmachem. Już w4. minucie Krzysztof Trela podał do Łukasza Matuszczyka - precyzyjne dośrodkowanie do Krystiana Kanarskiego i piłka zatrzepotała w siatce. W 40. minucie powinno być 2:0, ale najlepszy na placu Rafał Misztal znakomicie wybronił rzut karny egzekwowany przez Trelę.
Po zmianie stron nadal przeważali piłkarze HEKO, którzy dali popis nieskuteczności. Ani Kanarski, ani Filip Umukoro i Ladislav Luka nie potrafili pokonać golkipera Nowego Dworu.
- Najważniejsze są punkty. Świt to nieprzyjemny przeciwnik, grający gęsto w obronie i szukający szczęścia w kontrach. Tym razem jednak byliśmy wyjątkowo zmobilizowani, nie dając się zaskoczyć rywalom. Dzięki wygranej poprawimy pozycję w tabeli i humory przed ostatnim meczem z Górnikiem w Polkowicach - podsumował kapitan jedenastki z Czermna Jarosław Solarz.
MACIEJ CENDER |
Tekst cytowany za 14/11/2005 |
|