strona główna

Wygrali i nic
Świt Nowy Dwór Maz. - HEKO Czermno 3:4 (1:1)
03 czerwca 2006

Piłkarze HEKO wypełnili zadanie, wygrali mecz, ale nie uda im się uniknąć baraży, bo źle się dla nich ułożyły mecze na innych boiskach.

Bramki: Konrad Romański 32, Paweł Buśkiewicz 71, Arkadiusz Chrobot 78 - Marcin Folc 15, 52, 64, Krzysztof Trela 47

Świt: Adria Bieniek - Tomasz Reginis, Piotr Mosór, Wojciech Musuła - Wojciech Bluszcz (58 Arkadiusz Chrobot), Grzegorz Wan (85 Oamen James), Rafał Wodniok, Sergiusz Wiechowski, Michał Osiński - Konrad Romański, Paweł Buśkiewicz (86 Jakub Kubala).

HEKO: Marcin Mańka - Dariusz Walęciak (80 Sebastian Pluta), Jarosław Solarz, Marek Drozd (75 Hubert Kościukiewicz), Jewgienij Branowickij - Grzegorz Cheda, Krzysztof Trela, Paweł Zawistowski, Przemysław Pałkus - Marcin Folc, Krystian Kanarski (88 Paweł Woźniak).

żółte kartki: Mosór, Bluszcz - Walęciak, Cheda.
czerwona kartka: Mosór (Świt, za drugą żółtą).

sędziował: Grzegorz Dubiel (Kraków).

Mecz w Nowym Dworze Mazowieckim był bardzo ważny dla obu drużyn. HEKO walczyło o wyjście z baraży, a Świt o to, by bezpośrednio nie spaść z drugiej ligi. I po meczu nikt nie może być zadowolony. HEKO wprawdzie wygrało, ale i tak nie uda się naszej drużynie wyjść ze strefy barażowej, a Świt po przegranej ma bardzo małe szanse na uniknięcie degradacji. Nic dziwnego, że po końcowym gwizdku sędziego gospodarze byli niezadowoleni, mając mnóstwo pretensji do arbitra, który ich zdaniem faworyzował HEKO. Schodzący już do szatni Piotr Mosór za krytykowanie decyzji sędziego otrzymał nawet drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.
Mecz miał dwóch bohaterów. Pierwszym był Marcin Folc, który wreszcie odblokował się i strzelił aż trzy bramki, a drugim Paweł Zawistowski, który zaliczył aż cztery asysty. W grze ofensywnej HEKO, podobnie jak w pojedynku ze Szczakowianką prezentowało się dobrze, co dobrze wróży przed meczami barażowymi. Bo kończący rundę mecz z Górnikiem Polkowice w sobotę w Czermnie, będzie się toczył już tylko o "pietruszkę".
HEKO objęło prowadzenie po kwadransie, gdy po centrze z rzutu rożnego Zawistowskiego, Folc głową skierował piłkę do siatki. W 32 minucie gospodarze wyrównali, ale tuż po przerwie celnie główkował Krzysztof Trela i było 2:1 dla HEKO. Gdy potem dwukrotnie po ładnych akcjach Folc pokonał bramkarza Świtu i goście prowadzili 4:1, wydawało się, że jest już po meczu. Błędy w defensywie, zwłaszcza przy trzeciej bramce dla Świtu zdobytej z rzutu wolnego z 40 metrów sprawiły, że w końcówce znów było nerwowo.


Po meczu powiedział:
Józef Antoniak, trener HEKO: - Szkoda, że tak ułożyły się inne mecze i nasze zwycięstwo niewiele nam w sumie dało pod tym względem, bo nie unikniemy baraży. Ale cieszy to, że zaczynamy strzelać gole i to przed barażami jest pocieszające. Z drugiej strony za dużo ich dziś straciliśmy i w końcówce był niepotrzebne nerwy.


/SAW/