|
HEKO dziś kończy treningi. Dec dostaje
szansę.
A więc wszystko jasne. Piłkarze HEKO Czermno - prawdziwa rewelacja
sezonu w trzeciej lidze - nie zagrają w barażu o drugą ligę. "Piłkarska
centrala" nie chce przyznać się do błędu i nie przyznała walkowera
drużynie z Czermna za mecz z Hetmanem Zamość. Szansa na awans do
drugiej ligi w tym sezonie uciekła więc bezpowrotnie.
Przypomnijmy, że całe zamieszanie powstało po tym, jak po przegranym
0:1 meczu z Hetmanem w Zamościu HEKO odwołało się do PZPN, gdyż
w drużynie z Zamościa grało dwóch nie uprawnionych zawodników, którzy
powinni pauzować za żółte kartki (odpokutowali kartki w Pucharze
Polski, choć w myśl przepisów obowiązujących w III lidze powinni
je odpracować w tej samej klasie rozgrywkowej, w której je otrzymali).
Wydział Gier PZPN po odwołaniu HEKO przyznał walkower drużynie z
Czermna, ale z kolei Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN cofnęła decyzję
WG i HEKO straciło trzy punkty za walkower. O tyle to istotne, że
właśnie tych trzech punktów zabrakło HEKO do tego, by wyprzedzić
w tabeli Stal Rzeszów, awansować z trzeciego miejsca na drugie i
zagrać w barażu o drugą ligę.
To nie jest sport.
- Nie chce mi się już tego wszystkiego
komentować. To nie jest sprawiedliwe, ale cóż mamy począć. Nie wiem
jeszcze, czy będę ciągnął to dalej, czy pójdę do sądu, czy nie.
Wiem tylko, że takie sytuacje zmuszają mnie do przemyśleń.
Nie wiem, czy jest sens wykładać własne pieniądze na sport, skoro
i tak dzieją się w piłce nożnej rzeczy, które niewiele mają wspólnego
z duchem sportu - mówi wyraźnie zdegustowany Henryk Konieczny
prezes HEKO.
Doceniony trener Dec.
Prezesa Koniecznego pociesza fakt, że jego beniaminek z Czermna
w dobrym stylu zakończył sezon. W przedostatnim meczu wygrał z Kolporterem
Korona Kielce 3:1, a na koniec sezonu z rezerwami Wisły Kraków 3:0.
Po meczu z Wisłą, prezes Konieczny przekazał specjalny puchar dla
zespołu i trenera za sukces w całym sezonie, jakim było zajęcie
trzeciego miejsca w tabeli. Postanowił też, że nie będzie zapowiadanego
nowego trenera w nadchodzącym sezonie. Z zespołem dalej będzie pracował
Andrzej Dec, który na kilka kolejek przed końcem zastąpił Zbigniewa
Karbownika. - To prawda, Andrzej
miał być tylko tymczasowo, do końca rundy, ale doszedłem do wniosku,
że trzeba dać mu szansę. Jest zaangażowany w sprawy klubu, poradził
sobie w trudnych meczach, potrafił zmobilizować zawodników na ciężkie
spotkania, więc po co mam szukać kogoś nowego. Zresztą Andrzej bardzo
dużo pomógł też Zbyszkowi Karbownikowi w rozpracowywaniu rywali,
świetnie radził sobie przy tym w pracy z młodzieżą, która zrobiła
kolosalne postępy, awansując do świętokrzyskiej ligi juniorów. Andrzej
Dec będzie więc pierwszym trenerem drużyny HEKO w sezonie 2004/2005
- zakończył Konieczny.
Kto zostanie?
Ta wiadomość ucieszyła oczywiście Andrzeja Deca, który po niekorzystnej
dla klubu decyzji postanowił, że dziś piłkarze będą trenować po
raz ostatni, a na pierwszych zajęciach po urlopach spotkają się
5 lipca. Kto będzie na pierwszym treningu?
- Chciałbym, żeby byli wszyscy
- mówi Dec. - Wszystko zależy od
tego, jak potoczą się zaplanowane na weekend rozmowy w klubie. Na
pewno prezes Konieczny nie chce osłabiać drużyny. Jeśli jednak ktoś
będzie chciał odejść, to ciężko jest go trzymać na siłę. W razie
potrzeby będziemy uzupełniać skład.
Jak wiadomo, największe zakusy są na trzech czołowych graczy HEKO
- najskuteczniejszego strzelca ligi Grzegorza Piechnę, jego partnera
z ataku Jakuba Grzegorzewskiego i rozgrywającego zespołu, Zbigniewa
Wojtaszka. Interesuje się między innymi Kolporter Korona.
Tekst cytowany za "Echem Dnia"
|