strona główna

Hetman Zamość 1-0 Heko Czermno

W kolejnym meczu o mistrzostwo III ligi piłkarze HEKO Czermno
przegrali 0:1 (0:1) w Zamościu z tamtejszym Hetmanem

Bramka: Kocis 42

Hetman: Mańka - Karpowicz, Sawic, Waga - Pliżga, Walewski, Vukadinovic (90 M. Lipiec), Kocis, Sobczyk (89 Chałas) - Kapłon (61 Giza), Albingier (79 Szepeta).

HEKO: Łukiewicz - Dworzyński, Heinrich, Kościukiewicz, Zawistowski - Cheda, Hajduk, Grzegorzewski, Trela - Jasiński, Piechna.

Sędziował: Figarski (Warszawa). Żółte kartki: Walewski, Sawic,
Vukadinovic - Dworzyński, Kościukiewicz, Piechna, Trela. Czerwona kartka: Trela (za dwie żółte).
Widzów 1000.

- Moi zawodnicy włożyli w ten mecz dużo serca. Nie
przestraszyli się trzeciego w tabeli zespołu. Może nasza gra nie była efektowna, ale skuteczna. Przed meczem dokładnie rozpracowaliśmy rywala. Wiedzieliśmy, że HEKO lubi grać z kontry. Graliśmy więc głęboko cofnięci, nie pozwalając napastnikom HEKO rozwinąć skrzydeł
- powiedział po meczu trener Hetmana Dariusz Kmiecik.

Trzy punkty dla zamościan zapewnił Marian Kocis, który posłał piłkę z rzutu wolnego, z 18 metrów w "okienko" bramki strzeżonej przez byłego bramkarza Hetmana Sebastiana Łukiewicza. - Nie miałem szans przy tym strzale - wyjaśnił bramkarz HEKO.

Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Kocis próbował skopiować swój wyczyn. Zamościanie wykonywali rzut wolny niemal z tej samej odległości. Tomasz Albingier - podobnie jak w poprzedniej, wykorzystanej sytuacji - obiegł piłkę, a do strzału przyłożył się Słowak. Uderzenie mogło się podobać, ale tym razem piłka minimalnie minęła bramkę.

Goście odpłacili się mocnym strzałem z rzutu wolnego z
30 metrów Krzysztofa Treli, po którym Marcin Mańka z trudem
opanował piłkę tuż przy słupku. W 40 minucie zamojski bramkarz dość szczęśliwie interweniował po strzale Dominika Jasińskiego.

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch dogodnych sytuacji
dla naszej drużyny. Strzały Pawła Zawistowskiego i Grzegorza Piechny głową minimalnie minęły zamojską bramkę.

Goście kończyli mecz w osłabieniu, gdyż Krzysztof Trela
wdał się w przepychanki z Pawłem Sawicem, za co ukarany został drugą żółtą kartką.

- Przyjechaliśmy do Zamościa bez pięciu podstawowych
zawodników: dwóch pauzowało za kartki, a trzech - z powodu kontuzji. Dublerzy spisali się bardzo dobrze...Nie zasłużyliśmy na porażkę. Chłopcy w szatni płakali
- narzekał na konferencji prasowej trener Karbownik.

Echo Dnia