HEKO: Mariak - Baliński (81 Zawadzki),Walęciak. Kardas, Matuszczyk - Cheda, Gondzia (37 Zimoch), Zawistowski, Pluta (71 Zachnik) - Kanarski (71 Chodor),Stępień, Trener; Dec.
KMITA: Różalski - Krauz, Łuszczek, Duda, D. Gawęcki - Bębenek (87 Łącz), A. Lizak (70 P. Gawęcki), Giza, Filipczak (75 J. Lizak) - Czerwiec, Zawadzki. Trener: Wójtowicz.
Sędziował: Zwierz (Warszawa),
Żółte kartki: Matuszczyk (HEKO), Bębenek (Kmita).
Widzów: 400.
|
|
Trudno dziwić się takim ludziom jak prezes i właściciel drużyny Heko, Henryk Konieczny, że myślą o tym, by rzucić futbol w diabły. Wczoraj po meczu z Kmitą, Konieczny już nawet nie miał siły mówić, bo był zdruzgotany. Nie ma bowiem wątpliwości, że jego drużyna, na którą wykłada własne, niemałe przecież pieniądze, została ewidentnie skrzywdzona przez sędziego Michała Zwierza z Warszawy i jego asystentów. W drugiej połowie gdy gospodarze łapali już wiatr w żagle, odgwizdywał im spalone, choć ich nie było, nie podyktował rzutu karnego za faul na Grzegorzu Chedzie w 65 minucie, choć półgodziny wcześniej nie zawahał się puścić akcję, po której goście zdobyli gola ze spalonego. W futbolowym środowisku już krążą plotki, że niektórzy nie chcą pozwolić, by na wsi, czyli liczącym 800 mieszkańcó Czermni była 2 liga. W każdym razie zwolennicy tej spiskowej teorii w sobotę dostali do ręki kolejny argument bo sędzia w czermnie gwizdał dla gospodarzy wyjątkowo nieprzychylnie.
Ale trzeba przyznać, że HEKO, szczególnie przed przerwą, zagrało słabo i to zadecydowało o pierwsze w tym sezonie porażce na własnym boisku i w efekcie o stracie pozycji lidera. Całe zło brało się ze środka, gdzie bardzo widoczny był brak kontuzjowanych Huberta Kościukiewicza i Krzysztofa Treli. A Kmita zagrałdobrze, zaskoczył agresywnością, w pierwszej połowie wyszedł na prowadzenie i pod koniec meczu, gdy Heko wszystko postawiło na jedną kartę, mógł zdobyć kolejne bramki.
Pierwszy gol padłw 27 minucie, gdy wrzuconą z autu piłkę nikt nie potrafił wybić i Bębenek uderzeniem z kilku metrów umieścił ją w siatce, a niespełna 10 minut potem obrońcy Heko sygnalizowali spalonego, ale sędzia nie przerwał akcji, sam na sam z Mariakiem wyszedł Czerwiec, położył go i strzelił do pustek bramki.
Po przerwie obie drużyny miały okazje. W Heko najlepszą zmarnował w 55 minucie Kanarski, który wyszedł sam na sam z bramkarzem gości, ale strzelił obok słupka. Z kolei w 89 minucie, po uderzeniu KArdasa, piłka trafiła w poprzeczkę, a dobitka Matuszczyka przeszłą nad bramką.
Sławomir Stachura.
|