strona główna


Gol wisiał w powietrzu
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski : HEKO Czermno - 0:0
Pierwszy mecz drugiej ligi zakończył się tak samo jak ten w ekstraklasie - bezbramkowo. Piłkarze z Ostrowca robili, co mogli, jednak nie udało im się rozmontować ambitnej i solidnej defensywy beniaminka z Czermna.

KSZO: Kapsa 6 - Tychowski 5, Rogoziński 5, Wysocki 5, Warszawski 5 - Preis 5, Berensztajn 5, Woźniak 5 (89 Stefańczyk), Kosiorowski 5 (59 Wesecki) - Rogalski 6 (78 Skwara), Sojka 5.
Trener: Masztaler.

HEKO: Mańka 6 - Walęciak 5 (80 Pluta), Drozd 7, Solarz 5, Boguś 5 - Cheda 6, Sobczyński 5, Nawrot, Marcioch 5 (58 Kościukiewicz), Umukoro 5 (65 Matuszczyk) - Folc 5.
Trener: Białek.

Sędziowali: Święs 6 (jako główny) oraz Lis i Papierok (Katowice).

Żółte kartki: Rogalski (KSZO); Nawrot, Marcioch, Sobczyński, Folc (HEKO).

Widzów: 5000.

Kilka minut przed rozpoczęciem spotkania prezes KSZO Mirosław Stasiak tryskał humorem. - Będzie dobrze. Chłopaki są zmobilizowani, chcą się pokazać publiczności. Wygramy! - zapowiadal sternik ostrowieckiego klubu.

W zupełnie innym nastroju był włodarz klubu z Czermna Henryk Konieczny. Ten z kolei, jakby skryty, rzekł tylko: - Powalczymy.

Początek spotkania zdawał się potwierdzać słowa Stasiaka. Miejscowi zamykali rywala na jego połowie i różnymi metodami próbowali trafić do siatki Marcina Mańki. - Gol wisi w powietrzu - zapowiadał obecny na trybunach Zbigniew Pacelt, wiceprezes Polskiej Konfederacji Sportu, wierny kibic ostrowieckiej drużyny.

Ale miejscowi, chociaż bardzo chcieli, nie potrafili znaleźć recepty na zmasowaną i skuteczną defensywę gości, w której dwoił się i troił były gracz z Ostrowca Adrian Sobczyński. Sobczyński był zresztą zbyt nadpobudliwy i dopiero gdy ujrzał żółtą kartkę, trochę spokorniał.

Już w 6. minucie mocniej zabiły serca miejscowych kibiców, gdy Piotr Kosiorowski z najbliższej odległości nie trafił w ... piłkę. Potem Mańkę próbowali zaskoczyć jeszcze Arkadiusz Sojka i Andrzej Tychowski. W obu przypadkach piłka przelatywała nad poprzeczką.

HEKO łapie rytm
Goście dopiero po 25 minutach zaczęli myśleć o akcjach ofensywnych. Sygnał do bardziej otwartej gry dał Filip Umukoro, strzelając z 20 metrów. W środkowej strefie lepiej zaczęli radzić sobie Tomasz Nawrot oraz Damian Marcioch. Co prawda, w tej części gospodarze jeszcze dwukrotnie zagrozili bramce rywala, jednak widać było, że to przyjezdni łapią właściwy rytm.

Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Podopieczni Janusza Białka nadal bardziej myśleli o obronie swojej bramki niż o ofensywie. Co prawda w 47. minucie dośrodkowanie Umukoro i główka Marcina Folca omal nie zaskoczyły golkipera KSZO Pawła Kapsy, jednak potem wszystko wróciło do normy.

Slalomy Rogalskiego
Pierwszoplanową postacią wobozie gospodarzy był w tych fragmentach Maciej Rogalski. Jedyny zawodnik, który w niekonwencjonalny sposób próbował rozmontować defensywę beniaminka. Napastnik KSZO dwukrotnie, w 56. i 73. minucie popisał się pięknymi slalomami między defensorami z Czermna. W decydującym momencie zabrakło niestety precyzji.

Im bliżej było końca meczu, tym większą stawał się przewaga gospodarzy. - Sęk w tym, źe graliśmy zbyt wolno i schematycznie. A ponieważ rywal postawił wysokie wymagania, nie potrafiliśmy zadać decydującego ciosu - podsumował występ swoich piłkarzy prezes KSZO Mirosław Stasiak.

MACIEJ CENDER