strona główna


Mańka ze spokojem

KSZO odczuwa niedosyt, a HEKO cieszy się z historycznego punktu w II lidze

KSZO: Kapsa 6 - Tychowski 5, Rogoziński 5, Wysocki 5, Warszawski 5 - Preis 5, Berensztajn 5, Woźniak 5 (89 Stefańczyk), Kosiorowski 5 (59 Wesecki) - Rogalski 6 (78 Skwara), Sojka 5.
Trener: Masztaler.

HEKO: Mańka 6 - Walęciak 5 (80 Pluta), Drozd 7, Solarz 5, Boguś 5 - Cheda 6, Sobczyński 5, Nawrot, Marcioch 5 (58 Kościukiewicz), Umukoro 5 (65 Matuszczyk) - Folc 5.
Trener: Białek.

Sędziowali: Święs 6 (jako główny) oraz Lis i Papierok (Katowice).

Żółte kartki: Rogalski (KSZO); Nawrot, Marcioch, Sobczyński, Folc (HEKO).

Widzów: 5000.

Tylko piłkarze HEKO mieli po tym meczu powody do zadowolenia. Do Ostrowca przyjechali po punkt i cel osiągnęli. - Wyjeżdżamy spełnieni. Był to nasz debiut w drugiej lidze, niektórzy zawodnicy po raz pierwszy grali przy światłach, a udało się zremisować - mówił po spotkaniu Janusz Białek, szkoleniowiec beniaminka z Czermna. Chwalił też swojego bramkarza Marcina Mańkę, który obronił kilka strzałów Macieja Rogalskiego i Łukasza Weseckiego, poza tym pewnie grał na przedpolu. - W ostatnich dziesięciu minutach nie potrzebnie daliśmy się zepchnąć do obrony, Marcin wprowadził wtedy tak potrzebny nam spokój - dodał Białek.

Z wyniku nie był zadowolony Jerzy Masztaler, który po raz pierwszy w oficjalnym meczu poprowadził KSZO. - Byliśmy faworytem, chcieliśmy wygrać i mieliśmy ku temu okazje. Mimo, że rywal bronił się ośmioma zawodnikami, to stworzyliśmy kilka bardzo dobrych sytuacji. Napastnikom zabrakło jednak ,,zimnej krwi''. Ogrywali obrońców, a później zwykle trafiali w Mańkę. Nie jest dobrze, gdy bramkarz rywala zostaje bohaterem meczu - stwierdził trener Masztaler.

W podstawowym składzie HEKO zagrało trzech byłych piłkarzy KSZO. I trzeba przyznać, że zarówno Marcin Boguś, jak i Jarosław Solarz i Adrian Sobczyński wypadli pozytywnie. Ten ostatni w 42. minucie był bliski zdobycia bramki - piłka po jego strzale z rzutu wolnego o centymetry minęła spojenie bramki strzeżonej przez Pawła Kapsę. Szansy występu przeciwko macierzystemu klubowi nie dostał natomiast Krystian Kanarski, który cały mecz obejrzał z ławki rezerwowych. Trener Białek zdecydował się na grę jednym napastnikiem - Marcinem Folcem, który do Czermna trafił z łódzkiego Widzewa. I ta defensywna taktyka zaowocowała historycznym punktem zdobytym w drugiej lidze.
W naszej grze sporo było jeszcze niedokładności, zgrania. Ale czas pracuje na naszą korzyść i mam nadzieję, że w kolejnym meczu z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie zagramy lepiej, skuteczniej i wywalczymy trzy punkty -powiedział Jacek Berensztajn, który w tym sezonie jest kapitanem KSZO. A zespół HEKO czeka drugi wyjazd, tym razem do Kujawiaka Włocławek, jednego z faworytów drugoligowych rozgrywek.

Z remisu w Ostrowcu zadowolony jest prezes i właściciel drużyny HEKO, Henryk Konieczny, który mecz oglądał w towarzystwie rodziny, a także wójta gminy Fałków... Henryka Koniecznego.

- Nie można się nie cieszyć z punktu z takim rywalem jak KSZO i to w dodatku na wyjeździe - mówił prezes Konieczny. - Trochę się denerwowałem, bo gospodarze czasami mocno naciskali. Moja drużyna zagrała na remis i cel osiągnęła. Myślę, że w następnych meczach będziemy grać odważniej. Stać nas na to. A na początek w zupełności wystarczy nam punkt - zakończył.

Dorota KUŁAGA, /SAW/