strona główna


Pogromcy beniaminków

Heko Czermno - Lewart Lubartów 3:1 (0:1)
0:1 Bartosz Ukalski 26 min., 1:1 Krzysztof Trela 49, 2:1 Hubert Kościukiewicz 54, 3:1 Marcin Zimoch 90.

Heko: Mariak 6 - Baliński 5 (90 Dworzyński), Walęciak 4, Matuszczyk 4 - Kościukiewicz 6 - Zawistowski 5, Trela 7, Łęgowiak 1 (35 Zachnik 3), Pluta 4 (77 Zimoch 2) - Cheda 5, Kanarski 4 (85 Stępień nie klas.).
Lewart: Krymowski - Wojciechowski, Pastusiak, Bednaruk - Szajkowski (86 Boguszewski) Mitura, Brzozowski, Szczawiński, Kuchta (76 Polikowski) - Kaczmarski - Ukalski.
Żółte kartki: Cheda, Zawistowski (Heko), Kaczmarski (L). Sędziował: Jacek Zygmunt z Jarosławia.
Widzów - 200.

 

Drużyna prowadzona przez trenera Andrzeja Deca najwyraźniej ma sposób na beniaminków. W sobotę grała z czwartym z rzędu (wcześniej kolejno z Wierną Małogoszcz, Kmitą Zabierzów i Pogonią Leżajsk) i czwartego pokonała. Zwycięstwo nad Lewartem przyszło jednak naszej drużynie najtrudniej, a kosztowało sporo nerwów i kibiców, i działaczy, i chyba piłkarzy. Do przerwy niespodziewanie prowadzili goście.

Zaczęło się dosyć obiecująco. Heko na początku kontrolowało sytuację, ale grający z kontry Lewart stworzył dwie groźne sytuacje, na szczęście przytomnie interweniował Łukasz Mariak. Nasz zespół chyba niezbyt poważnie potraktował te ostrzeżenia, bo zemściło się to w 26 minucie. Najpierw Matuszczyk zupełnie zlekceważył najlepszego w szeregach gości Borysa Kaczmarskiego i nie poszedł za piłką, potem koszmarny błąd popełnił Dariusz Walęciak, który tak nieumiejętnie blokował piłkę, że Kaczmarski mu ją zabrał, następnie wyłożył Ukalskiemu, a temu nie pozostało nic innemu jak spokojnie trafić do siatki.

Zawodnicy Heko ruszyli do odrabiania strat, ale byli zdenerwowani, grali niedokładnie i nie potrafili wykorzystać nawet idealnej sytuacji, jaką miał w 29 minucie Hubert Kościukiewicz (strzelił z 12 metrów obok lewego słupka).

W przerwie w szatni gospodarzy doszło do męskich rozmów i na boisko wyszła zupełnie inna drużyna. Heko grało szybciej, dokładniej i już w 49 minucie było 1:1. Kapitalną akcję przeprowadził Krzysztof Trela, który ruszył z piłką od środka boiska, "sklepał" ją z wprowadzonym za kontuzjowanego Jarosławia Łęgowiaka Kamilem Zachnikiem, po czym "kropnął" z 14 metrów pod poprzeczkę.

Przewaga Heko została udokumentowana drugą bramką w 54 minucie. Akcję wrzutem z autu rozpoczął Matuszczyk, piłkę głową przedłużył w pole karne Trela, trafiła ona w końcu do Kościukiewicza, który strzałem z ośmiu metrów pokonał bramkarza Lewartu. Goście nastawili się już tylko na kontry i w 65 minucie po jednej z takich akcji powinni doprowadzić do remisu, gdy nagle w trzech znaleźli się pod bramką Mariaka. Ukalski na szczęście w idealnej sytuacji trafił w poprzeczkę.

Potem okazje miało Heko, ale udało się wykorzystać tylko jedną, w ostatniej minucie meczu. Z ostrego kąta z rzutu wolnego strzelił Marcin Zimoch, a stojący na linii bramkowej Paweł Zawistowski tak umiejętnie przeszkadzał Krymowskiemu, że piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce.

Po meczu powiedzieli:
Arkadiusz Smolarz, trener Lewartu:
- Wiedzieliśmy, że o punkty będzie w Czermnie niezwykle ciężko, ale byliśmy blisko. Rozegraliśmy w sumie niezły mecz, a o naszej porażce zadecydowały proste błędy w obronie.
Andrzej Dec, trener Heko: - Męska rozmowa w przerwie w szatni przyniosła zamierzony efekt. Zaczęliśmy w sumie nieźle, ale błąd Darka Walęciaka kosztował nas stratę bramki i już do końca pierwszej połowy nie potrafiliśmy się pozbierać. Po przerwie piękna bramka Krzyśka Treli otworzyła wynik, zdobyliśmy przewagę i kolejne bramki. Cieszę się z czwartego z rzędu zwycięstwa.
Krzysztof Trela: - Chyba w podświadomości zlekceważyliśmy trochę rywala. Wydawało się, że jak jest z dołu tabeli to wyjdziemy, strzelimy szybko gole i będzie spokój. A jak wyszło - wszyscy widzieli. W przerwie w szatni było gorąco, usłyszeliśmy sporo cierpkich słów. Na drugą połowę wyszliśmy zmobilizowani i pokazaliśmy charakter. Cieszę się, że znów udało mi się zdobyć ważną bramkę dla losów całego meczu.
Sławomir STACHURA


Tekst cytowany za "Echem Dnia"