| |
strona
główna
PREZENTU NIE BYŁO
|
Motor Lublin 2-0 Heko Czermno
1:0 Daniel Koczon 73; 2:0 Konrad Nowak 75;
HEKO: Łukiewicz - Baliński, Łęgowiak, Kościukiewicz, Matuszczyk - Cheda, Zawistowski, Pluta (55 Gondzia), Zachnik, Trela - Kanarski (68 Stępień);
MOTOR: Rachowski - Maciejewski, Jaroszyński, Ryczek, Żmuda - Syroka (90 Kubiak), Maziarz, Kucharski (46 Koczon), Wójcik - Popławski (71 Szewc), Nowak (Golisz).
Żółte kartki: Łęgowski oraz Kościukiewicz (HEKO)
Sędzia: Janusz Brokowski z Białegostoku.
Widzów: 800
|
|
Piłkarze HEKO chcieli sprawić prezent swojemu koledze Dariuszowi Walęciakowi, który w sobotę brał ślub, ale się nie udało. Typowo defensywnie ustawiony zespół tylko do 73 minuty realizował założenia taktyczne. Wtedy to po faulu Zawistowskigo gospodarze wykonywali rzut wolny, błąd popełnili obrońcy, którzy pozostawili bez opieki Koczona i ten pokonał Łukiewicza. Nim goście otrząsnęli się po utracie bramki było już 2:0.
W zespole aż nadto widoczny był brak w liniach defensywnych stopera i kapitana Dariusza Walenciaka oraz będącego drużbą na jego ślubie rozgrywającego Marcina Zimocha. Trener Andrzej Dec pociesza się tym, że na następny mecz, w Czermnie z Tłokami Gorzyce będzie miał już do dyspozycji wszystkich graczy.
Do przerwy grające z kontry HEKO stworzyło sobie kilka okazji. W 21 minucie Kamil Zachnik otrzymał dobre podanie od Łukasza Balińskiego, ale będąc pięć metrów od bramki nieczysto trafił piłkę i gola nie było. Z kolei w 33 minucie Krystian Kanarski po ładnej kontrze zamiast uderzać, dogrywał piłkę do Pawła Zawistowskigo i obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. W 37 minucie HEKO może mówić o pechu, gdyż po strzale Kanarskiego piłka trafiła w słupek.
Przełomowa okazała się 73 minuta meczu. Dokładanie zagrana futbolówka minęła obrońców HEKO i Daniel Koczon głową wpakował ją do bramki. Kibice nie zakończyli jeszcze komentowania tej akcji, a przy piłce znalazł się ponownie Marcin Syroka, dojrzał w "szesnastce" Konrada Nowaka i zdecydował się na mocne dośrodkowanie. Było ono bardzo dokładne i Nowak silnym strzałem nie dał najmniejszych szans Łukiewiczowi.
Po stracie bramki HEKO próbowało zmienić niekorzystny rezultat, strzelali Zachnik i Gondzia, ale bez rezultatu.
Tekst cytowany za "Echem Dnia"
|
| |
|
|