Heko: Mariak 6 - Zawadzki 7, Walęciak 7, Matuszczyk 7 - Cheda 6 (80 Łęgowiak nie klas), Kardas 7, Zawistowski 8, Kościukiewicz 7, Dworzyński 7 (88 Bartkowiak nie klas.) - Gondzia 7 (83 Chodor nie klas) , Kanarski 4 (40 Pluta 3).
Motor: Rachowski - Maciejewski, Jaroszyński, Ryczek, Żmuda - Syroka, Chmura (70 Golisz), Maziarz (84 Stachyra), Zajączkowski - Szymanek (81 Popławski), Ławecki (61 Prędota).
Żółte kartki: Kościukiewicz (Heko), Golisz (Motor).
Sędziował Mirosław Ryszka z Warszawy.
Widzów 600.
|
|
Na stadionie w Czermnie zapanowała euforia, a wyjątkowo dobrze grający wczoraj gospodarze nie dali sobie już odebrać zwycięstwa. W ten oto sposób mecz na szczycie, wokół którego było tak sporo zamieszania, zakończył się zwycięstwem Heko i trzeba przyznać, że jak najbardziej zasłużonym. A bohaterem pojedynku był właśnie Zawistowski, który zdobył już swoją ósmą bramkę na wiosnę.
- Idzie mi tak dobrze, odkąd dostałem krzyżyk na szczęście od dziewczyny mojego przyjaciela z drużyny Krystiana Kanarskiego - mówił po meczu uśmiechnięty Zawistowski. - Dziś zobaczyłem, że bramkarz Motoru wyszedł trochę do przodu, więc zdecydowałem się na strzał. I udało się. Ogromnie się cieszę. My nie chcieliśmy przekładać tego meczu, chcieliśmy grać, bo czujemy się mocni. I dziś udowodniliśmy to na boisku.
Rzeczywiście tę sportową złość u zawodników Heko było widać już od pierwszej minuty. Gospodarze, którzy grali przecież w sobotę trudny mecz ze Stalą Stalowa Wola, wczoraj mimo bardzo ciężkiego boiska (przez cały mecz padał deszcz) byli szybsi i zwrotniejsi od graczy Motoru (w sobotę Motor nie grał, bo mecz Tłokami został przełożony), prezentowali się znacznie lepiej i potwierdzili drugoligowe aspiracje.
Już na początku dwie okazje miał Arkadiusz Gondzia, ale zarówno w 7 jak i 10 minucie bardzo dobrze jego strzały obronił Rachowski. W 11 minucie międzynarodowy arbiter Mirosław Ryszka nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego za faul na aktywnym Kanarskim, choć powinien to zrobić. Gospodarze bardzo ładnie konstruowali akcje, a ustawiony defensywnie Motor do momentu zdobycia gola przez Zawistowskiego miał kłopoty z wyprowadzeniem piłki. Dopiero w końcówce goście kilka razy zepchnęli Heko do obrony, ale nie potrafili pokonać Mariaka i w Czermnie zapanowała euforia. Szanse Heko na awans po tym zwycięstwie znacznie przecież wzrosły.
A goście zachowali się po meczu skandalicznie. Swoją złość wyładowali na drzwiach szatni, robiąc w nich wielką dziurę. Nie umieją nawet przegrać...
Mówią trenerzy
Jerzy Krawczyk, Motor: - Wygrała drużyna, która dziś była lepsza. Pogoda miała duży wpływ na to, co działo się na boisku. Akurat po strzeleniu gola przez Heko łatwiej już było bronić się, niż atakować. Po strzeleniu gola przez gospodarzy zaatakowaliśmy odważniej, ale niewiele to dało. Nie składamy broni, bo jeszcze wiele może się zdarzyć. Choć przyznaję, że po tej porażce jesteśmy w trudniejszej sytuacji.
Paweł Kowalski, Heko: - Cieszę się, że udowodniliśmy swoją wyższość na boisku. Drużyna grała z olbrzymim poświęceniem i determinacją. Teraz przed nami kolejny ciężki wyjazd do Stali Rzeszów. Po tym meczu sporo może się już wyjaśnić. Po meczu powiedzieli
Henryk Konieczny, prezes Heko: - Jestem zadowolony z poziomu gry i oczywiście z wyniku. To był ten zespół, który chciałbym oglądać. Było to dobre widowisko, ale przecież nie mogło być inaczej, skoro grały czołowe drużyny ligi.
Mirosław Malinowski, prezes ŚZPN: - Bardzo dobry mecz, w którym Heko odniosło jak najbardziej zasłużone zwycięstwo. Mogło być ono jeszcze wyższe.
Paweł Zajączkowski, piłkarz Motoru: - Zagraliśmy najsłabszy mecz na wiosnę, za bardzo pasywnie. Heko lepiej przystosowało się do tych trudnych warunków i ma teraz trzy punkty więcej. Ale my nie odpuszczamy. Jest jeszcze kilka kolejek.
Arkadiusz Gondzia, piłkarz Heko: - Szkoda, że nie wykorzystałem choćby jednej sytuacji z początku meczu. Chciałem strzelić precyzyjnie, ale bramkarz wykazał się dobrym instynktem. Motor przegrał, bo przyjechał po remis. Taka taktyka go zgubiła.
Sławomir STACHURA 
|