|
Koncentracja przed meczem
|
- Jestem coraz bardziej zadowolony z tej drużyny. Zespół coraz mocniej się integruje, widać, że ci ludzie są głodni sukcesu - powiedział nam wczoraj podczas drogi powrotnej do Czermna prezes HEKO Henryk Konieczny.
Wczoraj w Leżajsku nikt nie miał wątpliwości, który zespół jest lepszy. Goście górowali nad rywalami w każdym elemencie gry w pełni zasłużenie inkasując komplet punktów.
O ile w pierwszej połowie Pogoń miała jeszcze siły i nawiązywała w miarę wyrównany bój, o tyle po zmianie strony mecz toczył się do jednej bramki.
- Zacznijmy mecz spokojnie, będziemy chcieli wyczuć siłę gospodarzy - zapowiadał trener Andrzej Dec i faktycznie, ustawił drużynę defensywnie, z jednym tylko Krystianem Kanarskim w ataku.
Mimo to jedenastka z Czermna stworzyła sobie kilka groźnych sytuacji, ale strzały Kanarskiego oraz Krzysztofa Treli wyłapywał pewnie bramkarz Leżajska.
W przerwie spotkania trener DEC ostrymi słowami dał wyraz swojemu niezadowoleniu z postawy zespołu i okazało się, że w drugiej części dominacja przyjezdnych była zdecydowana. W 5 minucie Hubert Kościukiewicz zagrał długą prostopadłą piłkę do Grzegorza Chedy. Ten wygrał pojedynek biegowy z dwoma rywalami. Dośrodkowanie do Treli, który przyłożył tylko nogę i było 1:0. - To była filmowa akcja - chwalił naszą drużynę Ryszard Kuźma, trener Pogoni.
Jeszcze bardzie widowiskowa była zagrywka Chedy, po której goście zdobyli drugiego gola. Leżajsk egzekwował rzut rożny. Obrońcy Czermna wyekspediowali piłkę na połowę boiska. Tam dopadł do niej Cheda i ograwszy czterech rywali z 20 metrów huknął pod poprzeczkę. Nie minęło 60 sekund, gdy goście powinni prowadzić już 3:0. Nie stało się tak, gdyż Kanarski z sześciu metrów główkował obok celu. Zdezorientowani gospodarze tylko raz zagrozili świątyni Łukasza Mariaka. W 53 minucie nasz bramkarz musiał wybiec poza pole karne, by uprzedzić w ostatniej chwili szarżującego Pawła Kowalczyka.
Tekstcytowany za "Słowem Ludu"
|