| |
strona główna
Pogoń Staszów - HEKO Czermno 3:3 (0:0)
Bramki: Trela 2 (60., 73.), Szmańkowski (90.) - Piechna
2 (53. - karny, 72.), Cheda (55.)
Pogoń: Żmuda - Maciorowski, Stocki, Błauciak - Matyja - Włoch, Kaczówka,
Kot (58' Rzepa), Trela - Wójcik, Męzyk (73' Szmańkowski).
HEKO: Łukiewicz - Stefańczyk, Walęciak, Łęgowiak - Cheda(82' Bujak), Zawistowski,
Wojtaszek, Zimoch (63' Kościukiewicz), Matuszczyk - Piechna, Jasiński
(54' Stępień).
Sędziował: Andrzej Mrowiec (Katowice). Widzów: 500.
Sześć bramek, dziesięć żółtych kartek i jedna czerwona, wyrównujący gol
w ostatniej minucie - to bilans zaległego meczu 2. kolejki pomiędzy Pogonią
Staszów a HEKO Czermno. Derby świętokrzyskiego zakończyły się remisem
3:3.
W tym spotkaniu było wszystko, także słaba pierwsza połowa. Czermnianie
oddali jeden strzał, a składne akcje Pogoni można było policzyć na palcach.
Druga połowa była nieco lepsza i bardziej emocjonująca. Nasi już w pierwszej
składnej akcji objęli prowadzenie. W 53. minucie po strzale głową Grzegorza
Piechny piłkę ręką z linii bramkowej wybił Janusz Kaczówka. Sędzia pokazał
pomocnikowi Pogoni czerwoną kartkę, a dla nas podyktował rzut karny wykorzystany
przez Piechnę. Następny atak HEKO znów przyniósł gola. Po indywidualnej
akcji Grzegorz Cheda uderzył z 17 metrów w długi róg bramki. Kibice przestali
się nudzić.
Niestety kolejna akcja Pogoni przyniosła im bramkę. Przemysław Rzepa dośrodkował
w pole karne do nieobstawionego Krzysztofa Treli, a ten bez problemu trafił
do siatki.
Od 72. minuty miejscowi znów przegrywali dwiema bramkami. Zbigniew Wojtaszek
zagrał na prawą stronę do Piechny, który prawą nogą z linii pola karnego
strzelił w długi róg. Odpowiedź Pogoni ponownie była błyskawiczna. Trela
chciał dośrodkować, a piłka wpadła... wpadła do siatki.
Już do końca meczu Pogoń przeważała, i niestety wyrównanie padło w ostatniej
minucie. Rzut wolny z 20. metrów wykonywał Trela i zmierzającą w okienko
piłkę odbił Łukiewicz. Zaatakowany przez Wójcika w polu bramkowym golkiper
HEKO nie złapał piłki i do siatki dobił ją Marcin Szmańkowski.
- To był ewidentny faul na bramkarzu - stwierdził Zbigniew Karbownik,
trener gości. - Znów mam niedosyt po tym spotkaniu. Nie potrafiliśmy,
zwłaszcza w końcówce, wybić przeciwnika z rytmu i przytrzymać piłki -
dodał.
W sobotę o godz. 16 HEKO podejmuje Tomasovię Tomaszów Lubelski.
|
|