strona główna


Wysoki poziom derbów

HEKO Czermno - Pogoń Staszów 3:1 (1:1)

Bramki: Zimoch 72, 79; Gondzia 16 - Zabłocki 3.

HEKO: Mariak - Baliński (88 Bartkowiak), Walęciak, Matuszczyk - Cheda, Zawistowski, Kościukiewicz, Trela, Pluta (81 Stępień) - Kanarski (54 Zimoch), Gondzia (83 Zachnik).

Pogoń: Kwapisz - Papierz, Matyja, Cieślikowski - Mielec, Błauciak, Dudek (79 Kaczówka), Pszeniczny, Rzepa - Kajda (89 Zgórski), Zabłocki (33 Krakowiak).

Sędziował P. Kapica (Opole),
Żółte kartki: Bartkowiak - Papierz, Błauciak, Rzepa.
Widzów: 300.

 

NIESPODZIEWANY POCZĄTEK.

 

Trener gości Jacek Matyja tuż przed meczem nie krył, że nastawił zespół na otwartą grę. - Cóż nam szkodzi zaatakować. Może uda się szybko strzelić gola - prorokował Matyja. I jego przewidywania się sprawdziły, bo początek meczu zszokował wszystkich.

Już w 3 minucie Dariusz Mielec uciekł prawą stroną. Dokładne podanie od Jakuba Zabłockiego, strzał w krótki róg i ... goście prowadzili 1:0.
Prezes HEKO Henryk Konieczny, mocno podenerwowany machnął tylko ręką mówiąc: - Niech to szlag. Po chwili jednak sternik Czermna dodał: - Szybko się otrząśniemy z tego ciosu.

WSTALI Z KOLAN.

Rzeczywiście jedenastka lidera szybko wstała z kolan, zmuszając staszowian do gry obronnej. W 11 minucie niecelnie strzelał Krzysztof Trela, ale pięć minut później było 1:1. Tym razem wykonując rzut wolny Trela nie strzelał, a zagrywał na pole karne. Obrona Pogoni popełniła błąd, dzięki czemu Arkadiusz Gondzia z kilku metrów dopełnił formalności.
Od tej pory HEKO dominowało niepodzielnie na murawie. Gospodarze atakowali szybko, ale nie potrafili przedostać się przez dobrze ustawiony mur obrony gości, którą kierował bezbłędnie Matyja.

ZIMOCH ZAPEWNIŁ ZWYCIĘSTWO.

W przerwie meczu z szatni miejscowych słychać było głos trenera Andrzeja Deca. - Panowie gramy nieźle, ale zdecydowanie za nerwowo. Za szybko pozbywamy się piłki, musimy więcej strzelać z dystansu. No i nie dopuszczać Pogoni do rozwinięcia skrzydeł, bo ich kontry są nad wyraz groźne.
Słowa szkoleniowca trafiły w sedno, bo od początku drugiej części HEKO zagrał jeszcze lepiej. Przede wszystkim spokojniej i rozważniej w środku pola. Bardzo dobrym posunięciem okazało się desygnowanie do gry Marcina Zimocha, który zapewnił liderowi trzy punkty, zdobywając rzadkiej urody gole. Za pierwszym razem, w 72 minucie, pomocnik Czermna wykonywał rzut wolny z 28 metrów. Uderzona piłka leciała tuż nad ziemią i o dziwo nie odbiła się od żadnego z piłkarzy. Po chwili futbolówka, zupełnie zaskakując Rafała Kwapisza wpadła do siatki tuż przy "dłuższym" słupku. W drugim przypadku (79 minuta) Zimoch wykonał precyzyjny rzut wolny z 20 metrów, po którym bramkarz staszowski nie miał zbyt wiele do powiedzenia.
Dodajmy, że wcześniej gospodarze mieli kilka wyśmienitych sytuacji. W 62 minucie Paweł Zawistowski zagrał prostopadle do Huberta Kościukiewicza, ale ten w sytuacji sam na sam przelobował i Kwapisza, i bramkę gości. Wreszcie, w 66 minucie, Grzegorz Cheda otrzymawszy podanie od Zawistowskiego nie wcelował w bramkę Pogoni.
Z kolei goście mogą mówić o pechu, bo w 84 minucie strzał Janusza Kaczówki z rzutu wolnego wspaniale obronił Lukasz Mariak.

Po meczu powiedzieli:

Henryk Konieczny, prezes HEKO:
- Miałem trochę nerwów na początku spotkania, ale po wyrównującym golu wiedziałem, że wygramy. Teraz trzeba powalczyć w Wieliczce, tak by utrzymać pozycję lidera na zimę.
Andrzej Dec, trener HEKO: - Zaspaliśmy na początku i goście szybko nas skarcili. Szczęśliwie szybko doprowadziliśmy do remisu. W drugiej części Pogoń ostro walczyła, ale mieliśmy więcej atutów.
Witold Złotnik, trener Pogoni: - Walczyliśmy, ale rywal okazał się silniejszy. Najbardziej martwią mnie kontuzje, których doznali piłkarze, bo w ostatnim meczu przeciwko Lewartowi Lubartów będą kłopoty z wystawieniem podstawowej "jedenastki".

 

Tekst cytowany za "Słowem Ludu"  Echo Dnia