|
To wielki dzień dla liczącego 1200 mieszkańców Czermna, a także dla prezesa i właściciela klubu Henryka Koniecznego. Świętowanie przypadło na derbowy pojedynek w Staszowie, w którym goście byli wyraźnie lepsi. Zanim jednak doszło do meczu z Pogonią było trochę nerwów. Najpierw 1 czerwca z Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej przyszło pismo do Czermna, że Heko może już czuć się drugoligowcem, bo mecz z Pogonią, ze względu na cofnięcie trzecioligowej licencji staszawianom nie odbędzie się. Niektórzy w klubie przyjęli więc już gratulacje, zawodnicy trochę poświętowali, a trener nakazał piłkarzom rozjechać się do domów. Na drugi dzień decyzję Podkarpackiego ZPN uchyliła Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN, więc trzeba było znów rozpocząć przygotowania do meczu. Nic dziwnego, że prezes Konieczny nawet, gdy jego drużyna prowadziła już z Pogonią 4:0 był podenerwowany bo jak mówił niejedno już w futbolu widział. Ale po meczu już przyjmował gratulacje, cieszył się razem z piłkarzami i był wyraźnie wzruszony, że 7 lat od powstania klubu jego drużyna znalazła się już w drugiej lidze. To przecież ewenement na skalę światową!
Ale początek meczu był dosyć nerwowy. Zdegradowana Pogoń grała już tylko o prestiż, natomiast Heko o ligę. A że gospodarze przed derbowym pojedynkiem sprężyli się okropnie, wystawili najmocniejszy skład, a w klubowej kasie znalazły się nawet pieniądze na zapłacenie za kartki Zabłockiego (nie było ich na 10 przez kilka tygodni) i Kajdy, więc w drużynie z Czermna, która nie mogła zagrać najmocniejszym składem, było trochę niespokojnie. Ale po dwóch kwadransach było już wszystko jasne, gdy w odstępie czterech minut podopieczni trenera Pawła Kowalskiego zdobyli dwie bramki. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krzysztofa Treli piłka idealnie trafiła na głowę Krystiana Kanarskiego i było 1: 0, a potem po kolejnej akcji Heko obrońcy Pogoni zbyt krótko wybili piłkę, trafiła ona pod nogi Kamila Zachnika, który bardzo ładnym uderzeniem strzelił drugiego gola.
Gospodarze dopóki mieli siłę, dopóty skutecznie przeszkadzali, ale z upływem czasu przewaga Heko była coraz większa. W 52 minucie, po bardzo ładnej akcji Zawistowskiego, precyzyjnym strzałem popisał się Gondzia, a w 70 Gondzia odwdzięczył się Zawistowskiemu i ten z kolei strzelił tuż przy słupku. Wynik w ostatnich sekundach spotkania pięknym uderzeniem ustalił Marcin Zimoch i rozpoczęło się świętowanie kilkunastoosobowej grupki najwierniejszych kibiców i piłkarzy z Czermna.
Sławomir STACHURA
tekst cytowany za
06/06/2005
|