|
To piłkarskie wydarzenie, może nie tylko w skali kraju, i swoisty futbolowy rekord! Bo jak wytłumaczyć fakt, że drużyna z liczącego 1200 mieszkańców Czermna znalazła się w piłkarskiej drugiej lidze, i to zaledwie siedem lat od chwili powołania klubu? Ten niesamowity wręcz sukces zespół Heko przypieczętował w sobotę w Staszowie, pokonując 5:0 tamtejszą Pogoń.
Sprawcą całego "zamieszania" jest Henryk Konieczny. Właściciel firmy "Heko", produkującej w Czermnie owiewki samochodowe, chciał mieć swoją drużynę, piłkarską i zbudował ją od podstaw.
Rekord goni rekord
Ale prezes Konieczny zbudował nie tylko silną drużynę. Na terenach kupionych przez siebie zbudował od podstaw stadion, który ma blisko dwa tysiące miejsc siedzących, monitoring, bardzo dobrą płytę i nie powinno być żadnych kłopotów z uzyskaniem licencji na drugą ligę. Teraz prezes Konieczny śmieje się, że ustanowił chyba rekord świata, bo zbudował stadion, który może pomieścić więcej kibiców niż mieszka w jego miejscowości, a żona Mariola dodaje, że chyba nigdzie indziej na świecie nie jest tak, by na piłkarskie mecze przychodziło 80 procent mieszkańców.
A tak jest właśnie w Czermnie, Każdy mecz to w tej osadzie, która nawet nie jest gminą (siedzibą gminy jest oddalony o sześć kilometrów Fałków), prawdziwe święto. Coraz częściej na stadion przyjeżdżają kibice z okolicznych wiosek i miasteczek, bo klub stal się wizytówką regionu. W drugiej lidze pewnie będzie przyjeżdżać ich jeszcze więcej.
Nie ma też chyba nigdzie na świecie klubu, a na pewno nie ma takiego w Polsce, który w ciągu 7 lat potrafiłby przejść od najniższego szczebla aż do zaplecza futbolowej ekstraklasy. Jak daleko sięgają ambicje Henryka Koniecznego? Czy na drugiej lidze kończą się marzenia?
To jeszcze nie koniec?
- Wie pan, ja zawsze stawiam sobie nowe cele - mówił po meczu w Staszowie uradowany i wzruszony Henryk Konieczny. - Gdy kilka lat temu powiedziałem, że chcę dla Czermna IV ligi, to niektórzy pukali się w głowę. A my wywalczyliśmy awans nie tylko do czwartej, w ubiegłym sezonie, jako beniaminek trzeciej ligi, jak równy z równym walczyliśmy o awans z Koroną Kielce, a teraz sami go wywalczyliśmy, wygrywając rywalizację z tak potężnymi ośrodkami jak Rzeszów czy Lublin. Może jeszcze niektórzy zdziwią się, gdy powiem, że te moje sportowe ambicje sięgają dalej. A dalej jest już przecież tylko ekstraklasa...
Prezes Konieczny już właściwie dokonał cudu i nie broni się przed tym, że może pokusić się o następny. Wielkie ośrodki z piłkarskimi tradycjami nie mogą często zbudować nawet trzecioligowej drużyny na przyzwoitym poziomie, a on sam postarał się o taki sukces. Sukces, który przecież kosztuje.
- Nie jest łatwo w dzisiejszych czasach zbudować od podstaw zespół, zbudować stadion z prawdziwego zdarzenia. Niektórzy mówią, że w Czermnie jest eldorado jeśli chodzi o finanse, ale proszę mi wierzyć, że tak nie jest. Kilka razy oglądamy każdą złotówkę, zanim zdecydujemy się ją wydać. Myślę, że nawet w trzeciej lidze nasz budżet nie był największy, ale wiem, jak gospodarować pieniędzmi i wiem, gdzie można zaoszczędzić. I walcząc o drugą ligę, wiedziałem, co robię. Wiem, ile to kosztuje i myślę, że sobie poradzę - mówi prezes Konieczny.
Tylko w Czermnie
Właściciel drużyny jednoznacznie odcina się od plotek, że po awansie przeniesie zespół do większego ośrodka, na przykład do spadającego do trzeciej ligi Radomska. - To absolutnie nie wchodzi w rachubę i nie wiem, kto takie rzeczy wymyśla. Nie po to budowałem w Czermnie stadion, nie po to obiecywałem coś jego mieszkańcom, by teraz przenosić zespół. Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że jeśli będę dawał pieniądze na sport i finansował jakąś drużynę, to tylko taką, która będzie grała w Czermnie. Nie wykluczam natomiast tego, że ktoś będzie nam pomagał w drugiej lidze. Jestem otwarty na współpracę, mam wielu przyjaciół i być może ktoś będzie chciał wejść do klubu. Ale Heko pozostanie w Czermnie I tutaj będzie rozgrywać w przyszłym sezonie drugoligowe mecze.
Sternik Heko na razie świętuje, ale już myśli o nowym drugoligowym sezonie. W klubie nastąpią zmiany, kilku zawodników będzie musiało odejść, kilku innych na pewno trafi do Czermna. Prawdopodobnie zostanie też doświadczony trener Paweł Kowalski, który kilka tygodni temu, przed decydującymi o awansie meczami, zastąpił Andrzeja Deca. - Z trenerem jeszcze nie rozmawiałem, ale umawialiśmy się, że, jeśli będzie
awans, to jestem gotowy do dalszej współpracy. To bardzo doświadczony i znany szkoleniowiec, ma na koncie kilka awansów, nawet do ekstraklasy, więc na pewno dobrze wie, jak zbudować
drużynę, która znów będzie miała jakiś ambitny cel. Ale na to będziemy mieli czas po zakończeniu sezonu. A na razie będziemy świętować nasz sukces w najbliższą sobotę w Czermnie, po ostatnim meczu sezonu z Górnikiem Wieliczka. W końcu okazja jest wyjątkowa, a siódmy rok działalności klubu okazał się dla nas wyjątkowo szczęśliwy - zakończył prezes Konieczny.
Sławomir STACHURA
tekst cytowany za
06/06/2005
|