| |
strona główna
HEKO CZERMNO - SANDECJA NOWY SĄCZ 2:1 (2:1)
Bramki: 1:0 Marcin Zimoch 25 min. z karnego, 1:1 Janusz Świerad
31 min. z karnego, 2:1 Marcin Zimoch 43 min. z karnego.
HEKO: Łukiewicz - Łęgowiak , Walęciak , Matuszczyk - Cheda (80
Baliński), Dymek (46 Gondzia), Zimoch, Zawistowski, Pluta - Kanarski (65
Zachnik), Stępień (46 Rogowski);
SANDECJA: Bodziony - Mikołajczyk, Zagórski, Kandyfer (80 Wańczyk)
- Gryźlak (65 Nowak), Bartkowski, Szczepański, Ciastoń, Florian (65 Zachariasz)
- Świerad, Szczepanik (46 Basta).
Żółte kartki: Łęgowiak, Zachnik (HEKO), Mikołajczyk, Zagórski,
Kandyfer, Ciastoń (Sandecja).
Sędziował: Mirosław Górecki z Katowic.
Widzów: 500.
Udała się inauguracja sezonu w Czermnie. Heko wygrało z Sandecją, której
wcześniej dwukrotnie pokonać nie mogło. Dokładnie rok temu w swoim historycznym
pierwszym trzecioligowym występie Heko zremisowało w Czermnie z drużyną
z Nowego Sącza 0:0, w rewanżu przegrało na wyjeździe 0:2, ale w sobotę
pokonało niewygodnego rywala. Można powiedzieć za znanym powiedzeniem:
do trzech razy sztuka, a właściwie do trzech razy .... karny. W sobotnim
pojedynku wszystkie gole padły bowiem z rzutów karnych. (...)
Sam mecz nie stał na wysokim poziomie. Lepiej zorganizowana i lepiej zgrana
Sandecja zaczęła zbyt ostrożnie i gospodarze kilka razy zagrozili bramce
Bodzionego. Wyróżniał się w szczególności Grzegorz Cheda, który w swoim
stylu "chodził" po prawej stronie, ale kilka razy zabrakło wsparcia
kolegów, którzy nie nadążali za jego akcjami. Zresztą tak na dobrą sprawę
widać było, że ataku Piechna - Grzegorzewski, który w całości przeniósł
się do Kolportera Korony, tak szybko i łatwo zastąpić się nie da, podobnie
jak rozgrywającego Zbigniewa Wojtaszka (też transfer do Korony). W pomocy,
co prawda, harował jak zwykle Zimoch, ale przegrał walkę o środkową strefę
boiska z Tomaszem Szczepańskim, gdyż nie miał odpowiedniego wsparcia ze
strony pozyskanego przed sezonem Daniela Dymka.(...)
W pierwszej połowie praktycznie żaden zespół nie stworzył klarownej bramkowej
sytuacji, ale padły trzy gole z rzutów karnych. Po przerwie nie mający
już nic do stracenia goście rzucili się do ataku, osiągnęli sporą przewagę
w polu, ale defensywa HEKO na czele z Dariuszem Walenciakiem, Jarosławem
Łęgowiakiem i w szczególności ze stojącym w bramce Sebastianem Łukiewiczem
grała pewnie i nie dopuszczała gości do strzeleckich sytuacji. Nasza drużyna
miała za to okazje do wyprowadzania groźnych kontr. W 52 minucie ładnie
pod pole karne Sandecji przedarł się Cheda, ale w ostatniej chwili uprzedził
go bramkarz. W 60 minucie groźnie z rzutu wolego z ostrego kąta strzelał
Paweł Zawistowski, piłka minęła jednak spojenie słupka z poprzeczką. W
70 minucie również z rzutu wolnego szcześcia próbował Zimoch, ale futbolówka
przeszła tuż obok lewego słupka. Ładną akcję gospodarze przeprowadzili
w 70 minucie, gdy po centrze z prawej strony z woleja strzelał Damian
Rogowski, nie trafił jednak czysto w piłkę i gola nie było.
Sandecja w ostatnich minutach atakowała z determinacją i kilka razy pod
bramką Łukiewicza było bardzo gorąco. (...) W 88 minucie HEKO wróciło
jednak z "dalekiej podróży", gdy idealnej sytuacji nie wykorzystał
Janusz Świerad.
W ten sposób drużyna HEKO i jej prezes Henryk Konieczny mogli cieszyć
się ze swojego pierwszego w historii trzecioligowych występów zwycięstwa
nad Sandecją.
tekst pochodzi z "Echa Dnia"
|
|