| |
strona
główna
Musiał wejść prezes...
Heko odniosło w pełni zasłużone zwycięstwo, prezentując po przerwie dobrą grę. Kibice przeżyli jednak huśtawkę nastrojów, bo w pierwszej połowie gospodarze grali katastrofalnie, stracili bramkę i Stal robiła z nimi co chciała. W przerwie wszedł do szatni prezes Henryk Konieczny i, jak potem mówił, nigdy tak chyba jeszcze nie krzyczał. I poskutkowało.
Heko Czermno - Stal Stalowa Wola 3:1 (0:1)
0:1 Tomasz Pietrasiewicz 34 min., 1:1 Paweł Zawistowski 50 z karnego, 2:1 Arkadiusz Gondzia 63, 3:1 Paweł Zawistowski 66.
Heko: Mariak 5 - Zawadzki 5, Walęciak 6, Matuszczyk 5 - Cheda 5, Kościukiewicz 5 (82. Łęgowiak nie klas.), Zawistowski 7, Kardas 6, Pluta 2 (46. Dworzyński) - Kanarski 5 (85. Stępień nie klas.), Chodor 2 (46. Gondzia).
Stal: Wietecha 5 - Kasiak 5, Drozd 4, Drabik 4, Pająk 2 (70. Skiba nie klas.) - Włoch 5, Szarowski 4, Radawiec 4, Sałek 4 - Pietrasiewicz 4 (61. Juda), Bednarz 4.
Żółte kartki: Stępień, Gondzia (Heko), Pietrasiewicz (Stal). Sędziował Grzegorz Dubiel z Krakowa.
Widzów 300.
|
|
|
 |
 |
Heko odniosło w pełni zasłużone zwycięstwo, prezentując po przerwie dobrą grę. Kibice przeżyli jednak huśtawkę nastrojów, bo w pierwszej połowie gospodarze grali katastrofalnie, stracili bramkę i Stal robiła z nimi co chciała. W przerwie wszedł do szatni prezes Henryk Konieczny i, jak potem mówił, nigdy tak chyba jeszcze nie krzyczał. I poskut-kowało.
Heko wykorzystało szanse, odniosło zwycięstwo i nadal walczy o drugoligowy awans. Walczy także o to, by wszystko rozgrywało się na boisku. Na środę zaplanowany jest zaległy mecz czermnian z Motorem Lublin, ale prawdopodobnie zostanie on przełożony na 8 czerwca (decyzja dzisiaj). A wszystko dlatego, że zdaniem działaczy Heko trochę nieczysto grają główni rywale w walce o awans. Zaplanowany na tę kolejkę pojedynek Tłoki Gorzyce - Motor Lublin został bowiem przełożony ze względu na szczyt europejski w Warszawie (policja nie byłaby w stanie zapewnić w Gorzycach bezpieczeństwa podczas pojedynku podwyższonego ryzyka), ale prezesi Heko uważają, że to tylko pretekst, bo Motor za wszelką cenę chciałby grać z Tłokami już po meczu z Heko.
Ale wróćmy do spotkania ze Stalą. Podopieczni nowego trenera Heko Pawła Kowalskiego chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć o pierwszej połowie. Stal rządziła na boisku i efektem tego była zdobyta po kontrze bramka w 34 minucie. Po szybkim rozegraniu piłki sam na sam z Mariakiem wyszedł Pietrasiewicz i strzałem w lewy róg zdobył prowadzenie dla gości. Gospodarze też mieli okazję, ale w 10 minucie po główce Kardasa piłka przeszła obok słupka, a w 40 po kolejnym rzucie rożnym główkował Kościukiewicz, piłka zatańczyła w "piątce" Stali, nikt jednak nie potrafił jej wbić do bramki.
Po przerwie na boisko wyszła zupełnie inna drużyna Heko i sprawę załatwiła w ciągu 20 minut. Trener Kowalski wpuścił do gry Gondzię i Dworzyńskiego, za mało widocznych Chodora i Plutę, akcje miejscowych nabrały tempa i już w 50 minucie były tego efekty, gdy po faulu Drozda na Kanarskim sędzia podyktował rzut karny, a na gola zamienił go Paweł Zawistowski. 13 minut potem, po ładnej akcji Chedy, w idealnej sytuacji znalazł się Gondzia i jej nie zmarnował, a po kolejnych trzech świetnie zachował się Zawistwoski, strzelając pewnie w lewy róg. Cofnięta Stal dopiero pod koniec zaczęła atakować trochę odważniej. Kolejne okazje miał też nasz zespół, ale przy strzałach z bliska Kanarskiego dobrze zachował się Wietecha.
Mówią trenerzy:
Sławomir Adamus, Stal: - W pierwszej połowie graliśmy dobrze, strzeliliśmy gola i mieliśmy okazje na kolejne. W przerwie mówiłem zawodnikom, żeby się zbytnio nie cofnęli, ale mnie nie posłuchali. Nie da się przecież przez 45 minut bronić jednobramkowego prowadzenia. Drugą połowę ustawił, moim zdaniem, problematyczny karny. Potem mój zespół zupełnie się pogubił i stracił w krótkim czasie kolejne gole. Cóż, wygrał dziś zespół lepszy, któremu w następnych meczach życzę jak najlepiej.
Paweł Kowalski, Heko: - Najważniejsze jest zwycięstwo. Co powiedziałem zawodnikom w przerwie? Mówiąc szczerze trudno wchodzi się do szatni nowemu trenerowi, gdy wynik jest niekorzystny. Ale padły mocne, niecenzuralne słowa, które chyba dały efekt. W drugiej połowie drużyna zagrała już lepiej i były tego efekty. Ale na pewno sporo jest do poprawienia i sporo mankamentów w naszej grze, nad którymi musimy popracować. Sławomir STACHURA

|
|
|
|