| Remis w tym meczu nie interesował żadnej z drużyn. Strata punktów przez Stal oznaczała praktycznie kres nadziei na włączenie się do walki o baraż. Z kolei Heko skomplikowało sobie sytuację na finiszu ligi.
Pierwsza połowa stała na słabym poziomie. Prze kwadrans gra toczyła się w środku boiska, a na celny strzał autorstwa Karola Wójcika, kibice czekali do 18 minuty. Pomocnik Stali ładnym zwodem minął obrońcę i kopnął w długi róg. Łukasz Mariak popisał się jednak udaną interwencją.
Stracili rytm
Chwilę później celny strzałoddali goście i objęli prowadzenie. Z lewego skrzydłą dośrodkował Jarosław Łęgowiak. Rafał Okas nie zdołał nie zdołał upilnować Krzystofa Zawadzkiego, który sprytnie posłał piłkę do siatki myląc Łukasza Jankowskiego, bramkarza gospodarzy. - Byliśmy bardzo zdenerwowani i po stracie gola straciliśmy rytm gry - przyznał trener Stali Grzegorz Opaliński.
Rzeczywiście rzeszowianie nie byli w stanie przeprowadzić przed przerwą zbyt wielu groźnych akcji. Jedynie w 38. minucie Paweł Kloc w swoim stylu przymierzył się z rzutu wolnego, lecz Mariak odbił piłkę. Za to prowadzenie Heko mógł podwyższyć Paweł Zawistowski. Zawodnik gości znalazł się w sytuacji sam na sam z Jankowski, lecz tym razem bramkarz Stali zdołał się zrehabilitować za nieudaną interwencję z 24. minuty.
Wejście Szymańskiego
Po przerwie gra nie wyglądała lepiej. Zwłaszcza gdy na boisku pojawił się Krzysztof Szymański, ataki Stali nabrały dynamiki - Liczyłem na to, że drużyna Heko będzie nieco zmęczona po środowym spotkaniu z Motorem i dlatego dopiero w drugiej połowie wprowadziłem do gry Szymańskiego - wyjaśnił trener Opaliński. - Krzysiek dostał jedno prostopadłe podanie i strzelił bramkę.
Tym prostopadłym podaniem popisał się Michał Zajdel. Szymański błyskawicznie wystartował do piłki, zgubił obrońców i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Kwadrans przed końcem gospodarze mieli szanse na objęcie prowadzenia. Wiktor Solarz zagrał do Wójcika, a ten strzelił mocno z ok 20 metrów, lecz piłka przeleciała obok słupka.
Potem jeszcze Kloc i Solarz próbowali zaskoczyć Mariaka stzrałami z dystansu. Goście wygraną mogli zapewnić sobie w przedostatniej minucie. Arkadiusz Stępień dostał piłkę kilka metrów przed bramką, ale posłał ją wysoko nad poprzeczką. - Dziękuję drużynie, że potrafiła się podnieść i w drugiej połowie pokazała wolę zwycięstwa. Na tle drużyny, która walczy o bezpośredni awans do drugiej ligi pokazaliśmy się z dobrej strony - podsumował trener Opaliński.
WOJT
tekst cytowany za
|