| Potwierdzeniem tych słów może być kilka faktów, które nie pozostawiają cienia wątpliwości, że jest to wyczyn bez precedensu. Heko to przecież klub z nawet nie gminnej miejscowości, liczącej zaledwie 1200 mieszkańców, a mimo to okazał się potężniejszy piłkarsko niż Rzeszów czy Lublin. Sportowy sukces budzi też ogromne uznanie dlatego, że założony w 1998 roku Heko potrzebował zaledwie siedem sezonów, by od B klasy awansować aż na zaplecze I ligi! Uznanie musi budzić też fakt, że przed sezonem Heko doznało wielkich osłabień, bo do Kolportera Korony przenieśli się Grzegorz Piechna, Jakub Grzegorzewski i Zbigniew Wojtaszek. I gdy po tych osłabieniach niektórzy widzieli drużynę Henryka Koniecznego, broniącą się przed spadkiem, to po raz kolejny sprawiła ona ogromną niespodziankę.
7 kolejnych zwycięstw
Ale nie od początku tego sezonu było różowo. Jesienią w pierwszych meczach zespół prowadzony przez trenera Andrzeja Deca grał w kratkę, doznał nawet wysokiej porażki 0:4 na Suchych Stawach z Hutnikiem Kraków. Zwycięski marsz rozpoczął się od siódmej kolejki (to wyjątkowo szczęśliwa liczba dla Heko). Wtedy Heko pokonało w derbowym meczu u siebie Wierną Małogoszcz i już do końca jesieni nie doznało porażki. Ekipa trenera Deca odniosła siedem zwycięstw z rzędu i dopiero w ostatniej jesiennej kolejce straciła punkty w Wieliczce, remisując z Górnikiem 2:2. Tak dobra gra zaowocowała pierwszym miejscem w tabeli po rundzie jesiennej i przewagą 4 punktów nad Tłokami Gorzyce i Motorem Lublin.
Zły początek
Przewaga wypracowana z takim mozołem jesienią została jednak roztrwoniona w dwóch pierwszych wiosennych kolejkach. Nie ma wątpliwości, że szyki drużynie z Czermna pokrzyżowała trochę długa zima, w następstwie której dwie wiosenne kolejki zostały przełożone. Heko zaczynało więc trudnym meczem w Gorzycach, gdzie przegrało 1:3, ale kompletnym zaskoczeniem był zaledwie remis w następnej kolejce z ostatnią w tabeli Polonią 1:1. Wprawdzie potem drużyna z Czermna odniosła efektowne zwycięstwo nad Hetmanem w Zamościu 3:0, ale już kilka dni później 30 kwietnia przyszła bolesna w skutkach porażka (pierwsza u siebie w sezonie) z Kmitą Zabierzów 0:2, po której Heko straciło przodownictwo w tabeli.
Kowalski za Deca
Gdy Heko zremisowało w Lubartowie z Lewartem 1:1, prezes Henryk Konieczny zrobił to, o czym myślał już od kilku dobrych kolejek - zmienił trenera. Andrzeja Deca zamienił Paweł Kowalski. - Doceniam zasługi Andrzeja dla klubu i pamiętam o znakomitej rundzie jesiennej, ale w tym decydującym momencie, gdy decydują się losy awansu, zabrakło mu po prostu doświadczenia. Dlatego dokonałem zmiany - tłumaczył prezes Konieczny.
Prezes doskonale wiedział co robi, bo doświadczenie Pawła Kowalskiego przydało się bardzo i Heko mając w końcówce korzystny układ gier zdołało wrócić na pierwsze miejsce w tabeli, a historyczny sukces świętowało po derbowym wygranym 5:0 meczu z Pogonią w Staszowie.
Sukces maleńkiego klubu jest tym większy, że w przerwie zimowej praktycznie nikt znaczący nie zasilił Heko. Objawieniem wiosny był na pewno Paweł Zawistowski, który okazał się zawodnikiem bardzo uniwersalnym, grał zarówno na różnych pozycjach - w pomocy, jak i w ataku, a na wiosnę z wszystkich swoich 10 zdobył aż 9 bramek.
Strzelcy: 10 - Zawistowski, 9 - Gondzia, 8 - Trela, 7 - Zimoch, 6 - Kanarski, 4 - Stępień, 2 - Chodor, Kardas, Kościukiewicz, Zachnik, 1 - Cheda, Matuszczyk, Pluta, Walęciak, Zawadzki.
Sławomir STACHURA
tekst cytowany za 
z dnia 20/06/2005
|