strona główna


Światowy wyczyn!
23 czerwca

1 miejsce - Heko Czermno
Gdy rok temu Heko jako beniaminek trzeciej ligi na finiszu rozgrywek zajęło trzecie miejsce, uznano to wręcz za sensację. Jak więc ocenić tegoroczny awans do drugiej ligi? To po prostu mistrzostwo świata.

Potwierdzeniem tych słów może być kilka faktów, które nie pozostawiają cienia wątpliwości, że jest to wyczyn bez precedensu. Heko to przecież klub z nawet nie gminnej miejscowości, liczącej zaledwie 1200 mieszkańców, a mimo to okazał się potężniejszy piłkarsko niż Rzeszów czy Lublin. Sportowy sukces budzi też ogromne uznanie dlatego, że założony w 1998 roku Heko potrzebował zaledwie siedem sezonów, by od B klasy awansować aż na zaplecze I ligi! Uznanie musi budzić też fakt, że przed sezonem Heko doznało wielkich osłabień, bo do Kolportera Korony przenieśli się Grzegorz Piechna, Jakub Grzegorzewski i Zbigniew Wojtaszek. I gdy po tych osłabieniach niektórzy widzieli drużynę Henryka Koniecznego, broniącą się przed spadkiem, to po raz kolejny sprawiła ona ogromną niespodziankę.

7 kolejnych zwycięstw
Ale nie od początku tego sezonu było różowo. Jesienią w pierwszych meczach zespół prowadzony przez trenera Andrzeja Deca grał w kratkę, doznał nawet wysokiej porażki 0:4 na Suchych Stawach z Hutnikiem Kraków. Zwycięski marsz rozpoczął się od siódmej kolejki (to wyjątkowo szczęśliwa liczba dla Heko). Wtedy Heko pokonało w derbowym meczu u siebie Wierną Małogoszcz i już do końca jesieni nie doznało porażki. Ekipa trenera Deca odniosła siedem zwycięstw z rzędu i dopiero w ostatniej jesiennej kolejce straciła punkty w Wieliczce, remisując z Górnikiem 2:2. Tak dobra gra zaowocowała pierwszym miejscem w tabeli po rundzie jesiennej i przewagą 4 punktów nad Tłokami Gorzyce i Motorem Lublin.

Zły początek
Przewaga wypracowana z takim mozołem jesienią została jednak roztrwoniona w dwóch pierwszych wiosennych kolejkach. Nie ma wątpliwości, że szyki drużynie z Czermna pokrzyżowała trochę długa zima, w następstwie której dwie wiosenne kolejki zostały przełożone. Heko zaczynało więc trudnym meczem w Gorzycach, gdzie przegrało 1:3, ale kompletnym zaskoczeniem był zaledwie remis w następnej kolejce z ostatnią w tabeli Polonią 1:1. Wprawdzie potem drużyna z Czermna odniosła efektowne zwycięstwo nad Hetmanem w Zamościu 3:0, ale już kilka dni później 30 kwietnia przyszła bolesna w skutkach porażka (pierwsza u siebie w sezonie) z Kmitą Zabierzów 0:2, po której Heko straciło przodownictwo w tabeli.

Kowalski za Deca
Gdy Heko zremisowało w Lubartowie z Lewartem 1:1, prezes Henryk Konieczny zrobił to, o czym myślał już od kilku dobrych kolejek - zmienił trenera. Andrzeja Deca zamienił Paweł Kowalski. - Doceniam zasługi Andrzeja dla klubu i pamiętam o znakomitej rundzie jesiennej, ale w tym decydującym momencie, gdy decydują się losy awansu, zabrakło mu po prostu doświadczenia. Dlatego dokonałem zmiany - tłumaczył prezes Konieczny.
Prezes doskonale wiedział co robi, bo doświadczenie Pawła Kowalskiego przydało się bardzo i Heko mając w końcówce korzystny układ gier zdołało wrócić na pierwsze miejsce w tabeli, a historyczny sukces świętowało po derbowym wygranym 5:0 meczu z Pogonią w Staszowie.
Sukces maleńkiego klubu jest tym większy, że w przerwie zimowej praktycznie nikt znaczący nie zasilił Heko. Objawieniem wiosny był na pewno Paweł Zawistowski, który okazał się zawodnikiem bardzo uniwersalnym, grał zarówno na różnych pozycjach - w pomocy, jak i w ataku, a na wiosnę z wszystkich swoich 10 zdobył aż 9 bramek.

Strzelcy: 10 - Zawistowski, 9 - Gondzia, 8 - Trela, 7 - Zimoch, 6 - Kanarski, 4 - Stępień, 2 - Chodor, Kardas, Kościukiewicz, Zachnik, 1 - Cheda, Matuszczyk, Pluta, Walęciak, Zawadzki.

Sławomir STACHURA

tekst cytowany za
z dnia 20/06/2005