strona główna


Dalej Wojna

Przewaga lidera z Czermna nad Tłokami zmalała. To wróży emocje w walce o awans. Sukces gospodarzom zapewniły gole debiutantów - Gołąbka i Mężyka.

Tłoki: Petrykowski - Syguła, Lebioda, Gołąbek, Łatkowski - Dziewulski (86 Gielarek), Szmuc (90 Pacuła), Szafran (76 Wtorek), Ławryszyn - Fabianowski (64 Mężyk), Mazurkiewicz. Trener: Tułacz.

HEKO: Mariak - Zawadzki, Walęciak, Kardas, Matuszczyk - Cheda, Zawistowski (86 Zachnik), Trela, Pluta - Stępień (57 Myśliwy), Kanarski (72 Chodor). Trener: Dec

Sędziował: Siedlecki (Warszawa)

Żółte kartki: Syguła, Łatkowski, Szmuc, Wtorek, Mężyk (Tłoki); Walęciak, Kardas (HEKO);

Czerwona kartka: - Walęciak (HEKO) - 53 min. druga żółta.

Widzów: 1000

 

Przed meczem w obydwu drużynach panowała nerwowa atmosfera - Jeśli przegramy, to możemy praktycznie pożegnać się z marzeniami o awansie do drugiej ligi - mówił Zenon Krówka, kierownik klubu z Gorzyc.

Prezes miał rację.

- Za gospodarzami przemawia atut własnego boiska i kto wie, czy ten fakt nie zadecyduje o wyniku - obawiał się prezes HEKO Henryk Konieczny. I jak się okazało miał rację. Lider w tym meczu był po prostu słabszy. Widać to było zwłaszcza w pierwszej fazie spotkania. Już w 48 sekundzie po główce Marka Gołąbka piłka zatrzepotała w siatce. Arbiter odgwizdał jednak faul zawodnika Tłoków i gola nie uznał. W 18 minucie miejscowi objęli jednak prowadzenie, po problematycznym rzucie karnym podyktowanym za przypadkowe zagranie ręką Pawła Zawistowskiego. Pewnym egzekutorem okazał się Paweł Szafran. Dopiero w końcówce pierwszej połowy lider pokazał lwi pazur. W 41 minucie Szmuc w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny. Po kornerze piłka trafiła na głowę Łukasza Matuszczyka i był remis.

Najbardziej kontrowersyjna sytuacja meczu miała miejsce w 46 minucie. Szarżującego Grzegorza Chedę bezpardonowo powalił na ziemię Klaudiusz Łatkowski. Goście domagali się czerwonej kartki dla obrońcy gospodarzy, ale sędzia pokazał mu tylko żółtą. - Gdyby przeciwnik grał w dziesiątkę, to spokojnie utrzymalibyśmy remis - żałował po meczu pomocnik HEKO Krzysztof Trela.

Czerwona kartka.

Tymczasem sześć minut później Dariusz Walęciak trafił w nogi Marcina Dziewulskiego, za co otrzymał drugą żółtą kartkę i to goście kończyli mecz w dziesiątkę.
Od tego momentu gospodarze uzyskali zdecydowaną przewagę. W efekcie Gołąbek strzałem z bliska nie dał szans Łukaszowi Mariakowi. Nie mając już nic do stracenia goście rzucili się do odrabiania strat. Podopieczni Andrzeja Deca grali jednak niemrawo, pozwalając rywalom na wyprowadzanie kontrataków. W 73 minucie Antolij Ławryszyn przebiegł z piłką 50 metrów, ale jego dośrodkowanie nie dotarło do partnerów. W 85 minucie Mężyk, stojąc przed pustą bramką tak długo zwlekał z oddaniem strzału, że Matuszczyk zdążył go zablokować. Wreszcie w 88 minucie Piotr Mazurkiewicz uciekł lewym skrzydłem, wystawił piłkę Mężykowi, a ten skierował ją do siatki.

- Przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę, gramy dalej, naszym celem jest awans - mówił po meczu prezes Konieczny.

 

Tekst cytowany za Przeglądem Sportowym