strona główna


Popisy Treli


Heko Czermno - Wierna Małogoszcz 3:1 (3:0)


1:0 Paweł Zawistowski 22 min, 2:0 Krzysztof Trela 27, 3:0 Arkadiusz Gondzia 45+1, 3:1 Damian Gil 51.
Heko: Mariak 6 - Baliński 6, Walęciak 6, Matuszczyk 6 - Kościukiewicz 6 - Cheda 6 (89. Bartkowiak nie klas), Trela 8, Zawistowski 7 (80 Dymek nie klas.), Pluta 6 - Kanarski 3 (57. Zachnik 1), Gondzia 4 (62. Stępień 1).
Wierna: Maj 5 - Lniany 4, Szpiega 4, Piotrowski 4 - Piwowarczyk 3, Drej 4, Grzesik 2 (46. Bień 2), Grzyb 4, Ryński 2 (88. Stanek) - Gil 4 (86. Kleszcz nie klas.), Fatyga 4.
Żółte kartki: Cheda (Heko), Drej, Gil (Wierna). Sędziował Grzegorz Bartosik z Lublina.
Widzów 200.


Po tej wspaniałej akcji Krzysztof Trela zdobył bramkę dla Heko.
/fot. Echo Dnia/

Świętokrzyskie derby nie stały na najwyższym poziomie głównie za sprawą Wiernej, która zawiodła. Podopieczni trenera Antoniego Hermanowicza gorzej prezentują się na wyjazdach niż na własnym stadionie, ale w pierwszej połowie meczu w Czermnie wyglądało tak jakby w ogóle zapomnieli grać w piłkę. To dlatego gospodarze szybko załatwili sprawę, a w drugiej części pilnowali korzystnego rezultatu. Heko wygrało pewnie i zrehabilitowało się za ostatnią wysoką porażkę z Hutnikiem w Krakowie 0:4, ale i Wierna choćby z jednego może być zadowolona. Zdobyła pierwszą bramkę na wyjeździe w historii swoich trzecioligowych występów. Jej autorem jest Damian Gil.
Mecz zaczął się od falowych ataków Heko, ale na początku Wiernej udawało się jakoś je rozbijać. Największe zagrożenie pod bramką Mirosława Maja było po stałych fragmentach gry. W 11 minucie groźnie z rzutu wolnego strzelał Paweł Zawistowski, Maj wyciągnął się jak struna i z najwyższym trudem wybił piłkę na róg. Osiem minut potem Wierna przeprowadziła jedną z nielicznych kontr i powinna objąć prowadzenie. W pole karne wpadł Gil, znalazł się sam na sam z Łukaszem Mariakiem, ale sam chyba nie wiedział co zrobić, bo obok biegł Tomasz Fatyga. Gil ni to podawał, ni strzelał i... posłał piłkę obok słupka.
Ta sytuacja zemściła się na Wiernej już po kilku minutach. Po rzucie wolnym egzekwowanym przez Krzysztofa Trelę do piłki w polu karnym najwyżej wyskoczył Zawistowski, musnął tylko głową piłkę, a ta wpadła w tzw. długi róg bramki Maja. W ekipie Heko zapanowała olbrzymia radość, a trener Hermanowicz miał do swoich obrońców uzasadnione pretensje, bo zostawili Zawistowskiemu wiele swobody.
W 27 minucie gospodarze przeprowadzili akcję, dla której warto było przyjść na mecz, a jej bohaterem był bezsprzecznie najlepszy na boisku Krzysztof Trela. Grający z konieczności jako środkowy pomocnik (Trela to lewy pomocnik, ale grał w środku, gdyż na czerwoną kartkę pauzował Marcin Zimoch) Trela rozpędził się jeszcze z własnej połowy, w pełnym biegu minął dwóch graczy Wiernej, "sklepał" piłkę z Arkadiuszem Gondzią, po czym pięknym uderzeniem po ziemi w róg bramki podwyższył na 2:0. Trela przeprowadził akcję z taką swobodą, że ręce same składały się do oklasków.
Kompletnie przybita Wierna przegrała walkę o środek pola i w tym czasie niewiele mogła zrobić, a gospodarze poszli za ciosem i już w doliczonym czasie pierwszej połowy strzelili trzeciego gola. I znów asystę zaliczył Trela, który zacentrował z rzutu wolnego w pole karne, Zawistowski przedłużył dośrodkowanie głową, a Gondzia, również głową, z 3 metrów skierował piłkę do siatki.
Po przerwie nie było już tak ciekawie, bo zadowolone z wyniku Heko nie grało już z takim impetem. Przebudziła się za to Wierna, która w 51 minucie wykorzystała błąd gospodarzy w środku pola, sam na sam z Majem wyszedł Gil i wykorzystał okazję. Goście chcieli zdziałać coś więcej, ale ich ataki były zbyt schematyczne. Grające natomiast z kontry Heko kilka razy poważnie postraszyło bramkarza Wiernej, a w ostatnich sekundach meczu Majowi dopisało szczęście, gdyż po uderzeniu Matuszczyka piłka trafiła w poprzeczkę.

Mówią trenerzy:
Antoni Hermanowicz, Wierna: - Gospodarze obnażyli wszystkie nasze słabości, a bramki traciliśmy po stałych fragmentach gry. Kompletnie nie udała nam się pierwsza połowa. Zresztą możliwości tej drużyny są takie jak widać. W dwóch wcześniejszych wyjazdowych meczach po prostu mieliśmy więcej szczęścia i udało się przywieźć remisy. W Czermnie tego szczęścia już nie było.
Andrzej Dec, Heko: - Plan był taki, by już w pierwszej połowie rozstrzygnąć losy spotkania. I to nam się udało. Po przerwie Wierna zdobyła bramkę i już widać było w grze mojego zespołu oznaki zdenerwowania. Ale generalnie jestem zadowolony, bo chłopaki stanęli na wysokości zadania. Cieszę się, że wreszcie napastnicy zaczynają strzelać. Mam tu na myśli Arka Gondzię. Świetnie radził sobie dziś Krzysiek Trela i udokumentował to golem.
Krzysztof Trela: - Jestem zadowolony ze swojego występu, choć musiałem grać na nietypowej dla siebie pozycji. Ale taka była konieczność i cieszę się, że nie zawiodłem. Gdy straciliśmy bramkę zaczęła się nerwówka i nie szło nam już tak dobrze. Byliśmy jednak lepsi i nasze derbowe zwycięstwo jest zasłużone.
Jan Głogowski, prezes Wiernej: - Zagraliśmy słabo, szczególnie w pierwszej połowie. Nie poznawałem Damiana Gila. W drugiej Heko nie grało już z takim zaangażowaniem i broniło korzystnego wyniku.

Sławomir Stachura
Tekst cytowany za "Echem Dnia"