|
Heko Czermno - Wisła II Kraków 3:0 (2:0)
1:0 Grzegorz Piechna 16 min,
2:0 Piechna 21,
3:0 Piechna 85.
Heko: Łukiewicz 7 - Stefańczyk 8, Walęciak 7, Dworzyński
6 (70 Łegowiak 1) - Kościukiewicz 6 - Cheda 8 (84 Matuszczyk nie
klas.), Wojtaszek 8, Zimoch 7, Trela 5 (65 Zawistowski 2) - Grzegorzewski
8, Piechna 10 (87 Józefowski nie klas).
Wisła II: Wróbel - Fechner, Jacek (46 Hajduk), Magiera -
Husejko (46 Ławecki), Łach (78 Witkowski), Strąk, Mysiak, Edno -
Kmiecik, Szałęga.
Żółte kartki: Stefańczyk, Kościukiewicz (Heko), Łach (Wisła
II). Sędziował A. Kotarski z Warszawy.
Widzów 600.
|
|
W efektownym stylu zakończyli sezon gracze z Czermna. Pokonali 3:0
nie byle kogo, bo rezerwy mistrza Polski i potwierdzili, że byli
czołowym zespołem tej ligi. Biorąc pod uwagę wyniki, jakie uzyskał
beniaminek, wychodzi na to, że był on po prostu najlepszy. Z Kolporterem
Korona, który wywalczył awans, wygrał jesienią i wiosną po 3:1,
za jesienną porażkę w Czermnie ze Stalą 0:2 zrewanżował się jej
w Rzeszowie w takim samym stosunku. Heko odniosło również kilka
innych spektakularnych zwycięstw z rywalami, z którymi męczyły się
okropnie i Korona i Stal. No i ten Piechna. Król strzelców trzeciej
ligi małopolskiej (23 gole) w sobotę potwierdził swoją kapitalną
strzelecką formę, wbił rezerwom mistrza Polski trzy gole i co warte
podkreślenia wszystkie głową. Na mam wątpliwości, że atak Piechna
- Grzegorzewski był najlepszym atakiem tej ligi, a Zbigniew Wojtaszek
jednym z najlepszych rozgrywających. Wczoraj 31-letni Wojtaszek
w kilku sytuacjach ośmieszał wręcz grającego "na stojąco"
Pawła Strąka, który jeszcze niedawno z powodzeniem grał nawet w
pierwszej reprezentacji Polski i w europejskich pucharach. Patrząc
na jego poczynania w Czermnie, trudno się dziwić, że teraz ma nawet
kłopot z załapaniem się do szerokiej kadry Wisły.
Szybkie gole
Mecz był szybki, ale grę utrudniało mokre boisko, gdyż godzinę wcześniej
nad stadionem przeszłą potężna ulewa. Piłka często stawała w kałużach
i przez to akcje nie były tak płynne.
Gospodarze, którzy wierzyli jeszcze, że Stal Rzeszów potknie się
w meczu z lokalnym rywalem Resovią i w ten sposób uda się ją jeszcze
wyprzedzić w tabeli, od początku ruszyli z ochotą do przodu. Na
efekty nie trzeba było długo czekać. W 16 minucie po faulu na Krzysztofie
Treli sędzia podyktował rzut wolny, w pole karne dośrodkował Marcin
Zimoch, jak spod ziemi między obrońcami a bramkarzem gości wyrósł
Piechna i kapitalną główką przelobował Wróbla. 4 minuty później
bliski szczęścia był Trela, a po kolejnej minucie gospodarze cieszyli
się z drugiego gola. Tym razem Piechna idealnie przymierzył po centrze
z lewej strony i znów mógł wykonać efektowny pad na murawę.
Po stracie drugiej bramki Wisła zaczęła grać odważniej. W 23 minucie
znakomitą okazję po ładnej kontrze miał Szałęga, ale trafił piłką
w boczną siatkę.
Druga połowa była bardziej wyrównana. Goście za wszelką cenę chcieli
zdobyć kontaktową bramkę, a Heko czyhało na kontry. W 70 minucie
bardzo ładną akcję gospodarzy mocnym strzałem zakończył wyróżniający
się na boisku Grzegorz Cheda, ale piłka trafiła w nogę obrońcy i
wyszła na róg. Z kolei w 73 minucie gospodarzom dopisało szczęście,
bo po uderzeniu Strąka piłka dziwnie skozłowała przed Łukiewiczem
i trafiła w słupek. Nadeszła wreszcie 85 minuta. Wprowadzony na
boisko Zawistowski bardzo dobrze zacentrował w pole karne, a tam
już czyhał Piechna i mimo asysty dwóch obrońców Wisły po raz trzeci
pokonał Wróbla. Na stadionie zapanowała euforia, a kibice z niedowierzaniem
patrzyli na niewysokiego przecież Piechnę, który nie dość że przez
cały sezon strzelał gole jak na zawołanie, to w sobotę jak zwykle
harował na całym boisku. Nic dziwnego, że gdy schodził z boiska
tuż przed końcem pojedynku, zgotowano mu prawdziwą owację.
Po meczu trener Dec i prezes klubu Henryk Konieczny zebrali mnóstwo
gratulacji nie tylko za to zwycięstwo, ale za cały udany sezon.
Prezes Konieczny ufundował dla całej drużyny olbrzymi puchar, z
wypisanymi nazwiskami trenerów i zawodników, którzy mieli wkład
w sportowy sukces. A potem był jeszcze wspólny grill, w którym uczestniczyli
też gracze Wisły.
Mówią trenerzy
Andrzej Dec, Heko: - Chcieliśmy
w tym ostatnim meczu sezonu wygrać, bo był jeszcze cień szansy,
by wyprzedzić w tabeli Stal. Rzeszowianie wygrali jednak z Resovią,
więc nie udało się nam wskoczyć na drugie miejsce, ale moja drużyna
plan wykonała z nawiązką. Grzesiek Piechna przeszedł dzisiaj samego
siebie. Udowodnił, że jest najlepszym strzelcem tej ligi. Chciałem
gorąco podziękować drużynie za ofiarną grę do końca. Na urlopy na
razie nie idziemy, zaczekamy na decyzję PZPN w sprawie walkoweru.
Antoni Szymanowski, Wisła II: - Nie
zaimponowało mi Heko w jakiś szczególny sposób. My staramy się grać
trochę inaczej i dlatego w konfrontacji z zespołami takimi jak Heko,
prezentującymi prosty w sumie futbol, nie potrafimy sobie poradzić.
Mam młody zespół i gdy jest wzmocniony dwoma, trzema piłkarzami
z pierwszoligowego składu, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym
w tej lidze. Dzisiaj ich zabrakło, a bramki straciliśmy w sumie
po prostych błędach.
Po meczu powiedzieli
Paweł Strąk, piłkarz Wisły: - Heko
to dobry zespół, który gra bardzo niewygodnie. Dziś niewiele mieliśmy
atutów, by wywieźć stąd jakieś punkty. Co do mojej osoby, to nie
wiem, gdzie będę grał w następnym sezonie. Nikt ze mną nie rozmawia,
a o wszystkim, jak chociażby o zainteresowaniu moją osobą Korony,
dowiaduję się z gazet.
Henryk Konieczny, prezes Heko: -
Z jednej strony jestem zadowolony, bo drużyna wygrała, ale niekorzystny
dla nas wynik meczu w Rzeszowie popsuł mi humor. Ale będziemy walczyć
o sprawiedliwość. Do końca. Chcemy grać w barażach, bo mamy najlepszą
drużynę w tej lidze.
Sławomir STACHURA
Tekst cytowany za "Echem Dnia"
|