strona główna


Mamy już ligę!

Heko Czermno - Wisła II Kraków 2:0 (0:0)
1:0 Arkadiusz Stępień 54 min 2:0 Krzysztof Trela 80 min.


Heko: Mariak 6 - Zawadzki 6, Walęciak 6, Kościukiewicz 6, Matuszczyk 6 - Baliński 2 (46 Trela 4), Zawistowski 6, Kardas 6, Pluta 6 (82 Łęgowiak nie klas) - Chodor 2 (46 Dworzyński 0), Stępień 6 (88 Kanarski nie klas).

Wisła: Juszczyk - Szymonik, Jacek, Kowalczyk, Magiera - Husejko (82 Szabat), Zontek, Gajek (58 Kaźmierczak, Wojcieszyński - Iwan (87 Grochowski), Kwiek.

Czerwone kartki: Mariusz Magiera (Wisła, 67 min niesportowe zachowanie), Radosław Jacek (Wisła, 88 - druga żółta), Patryk Dworzyński (Heko, 88 - druga żółta).

Żółte kartki: Waleciak. Dworzyński (Heko), Szymonik, Wojcieszyński, Kwiek, Jacek, Kaźmierczak.

Sędziował Piotr Kołodziejski z Katowic.

Widzów 800.

Heko wygrało i dzięki korzystnym wynikom w Zamościu (remis Motoru) i w Przemyśli (przegrana Tłoków) jest już praktycznie w drugiej lidze. Praktycznie, bo do rozegrania ma dwie kolejki i potrzebne jest mu jedno zwycięstwo. Trudno jednak sobie wyobrazić, by Heko za tydzień nie wygrało z Pogonią Staszów, jeśli w ogóle mecz dojdzie do skutku. W każdym razie wszystko wskazuje na to, że mecz ostatniej kolejki z Górnikiem Wieliczka nie będzie miał już żądnego znaczenia, Heko w Staszowie zapewni sobie mistrzostwo trzeciej ligi i do Czermna zawita druga liga.
- Jestem ogromnie szczęśliwy. Będę jednak świętował dopiero za tydzień, po meczu w Staszowie - skomentował prezes Heko Henryk Konieczny...
Mecz z rezerwami Wisły był dla gospodarzy trudną przeprawą, ale drużynie z Krakowa wystawia kiepskie świadectwo. I nie chodzi tu o umiejętności sportowe, a o zachowanie młodzieży mistrza Polski. W drugiej połowie, po stracie gola goście wiślacy zachowywali się skandalicznie i zamiast skupić się na grze, ubliżali sędziom, prowokowali gospodarzy, a w końcówce "polowali" wręcz na zawodników Heko. Efektem tej niesportowej postawy były dwie czerwone kartki dla wiślaków i jedna dla piłkarza Heko. Nie popisał się też trener gości Jerzy Kowalik, który obrażony na cały świat stwierdził, że nie skomentuje meczu.

W pierwszej połowie Heko grało kiepsko, bardzo nerwowo i w efekcie Wisła, która do Czermna przysłała rzeczywiście rezerwy (przyjechali tylko grający sporadycznie w ekstraklasie Jacek Kowalczyk i Aleksander Kwiek), dosyć łatwo radziła sobie z atakami gospodarzy i jeszcze wyprowadzała bardzo groźne kontry.

Wszystko zmieniło się po przerwie, gdy trener Kowalski wprowadził na boisko Patryka Dworzyńskiego i powracającego po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją braku Krzysztofa Trelę. Gospodarze od razu ruszyli do ataku i w 54 minucie zdobyli prowadzenie. Dworzyński mocno strzelił na bramkę Wisły, słabo spisujący się Juszczyk odbił piłkę przed siebie i Arkadiusz Stępień, z trudnej pozycji, stojąc tyłem do bramki tym razem nie zmarnował okazji. Od 67 minuty goście grali już w dziesiątkę, gdyż za ubliżanie sędziemu z boiska wyleciał Mariusz Magiera. Wynik ustalił w 80 minucie Trela, dopadł do piłki odbitej przez bramkarza po strzale Krzysztofa Zawadzkiego i po chwili wylądował w ramionach kolegów. Prowokacyjne zachowanie gości zakończyło się przepychanką w 88 minucie, w efekcie drugie żółte i w konsekwencji czerwone kartki otrzymali Dworzyński i Jacek.

Po meczu powiedzieli:
Paweł Kowalczyk, trener Heko: - Bardzo ciężki mecz. W pierwszej połowie graliśmy źle, w drugiej zaryzykowałem i poszedłem na całość. Krzysiek Trela nadal ma uraz i nie jest w pełni sił. Ale opłaciło się, mamy trzy punkty i jesteśmy bliżej drugiej ligi. Jak skomentuję postawę wiślaków? No cóż, jeden z drugim dwa razy kopnął piłkę z Żurawskim i już myśli, że też jest Żurawski. A że nie jest - widać było na boisku.
Krzysztof Trela: - Na pewno nie jestem jeszcze w pełnej dyspozycji, ale najważniejsze, że zagrałem i też mam swój wkład w to zwycięstwo. Koniec meczu był brzydki, bo ze strony Wisły było już tylko polowanie na gości.
Paweł Zawistowski: - Dziś ja nie strzeliłem, ale zrobili to koledzy (śmiech). Okazję miałem, ale bramkarz, który już leżał jakimś cudem odbił piłkę, choć strzelałem w róg. W pierwszej połowie byliśmy za bardzo spięci i nic nie wychodziło. W drugiej byliśmy lepsi, co piłkarzy Wisły wyprowadziło chyba z równowagi i stąd takie nerwy.

Sławomir Stachura

tekst cytowany za