
|
HEKO Czermno - GKS Fałków 4:0 (3:0) Bramki: Marcioch 9 z karnego, Kowalewski 17, Banaszczyk 25, Majchrzak 83. Po najlepszej grze w sezonie piłkarze HEKO odnieśli piąte z kolei zwycięstwo w świętokrzyskiej A - Klasie. Podopieczni Jarosława Smolucha przystąpili do gry w optymalnie najsilniejszym ustawieniu. Od początku sobotniego spotkania zarysowała się przewaga miejscowych. W 8 minucie meczu szarżującego w polu karnym Michała Banaszczyka sfaulował obrońca Fałkowa. Pewnym egzekutorem jedenastki został Damian Marcioch, który tym samym udowodnił, że to właśnie on powinien wykonywać rzuty karne w zespole HEKO. 8 minut później po składnej akcji zespołu i dokładnym prostopadłym podaniu Pawła Majchrzaka, Konrad Kowalewski, lider strzelców A - Klasy zdobył swoją 12 bramkę w rozgrywkach. W 25 minucie meczu po nieudanej pułapce ofsajdowej i pięknym lobie, Banaszczyk podwyższył wynik spotkania na 3:0. Do końca pierwszej połowy drużyna GKS-u nie zagroziła poważniej bramce strzeżonej przez Krzysztofa Smołucha. Przeciwnie piłkarze HEKO, którzy co kilka minut stwarzali doskonałe sytuacje do zdobycia bramki. Jednak strzały Tanasiewicza oraz Kowalewskiego minęły bramkę gości. Po przerwie obraz gry nadal nie zmienił się. Stroną przeważającą byli miejscowi. W 62. minucie plac gry w wyniku kontuzji musiał opuścić stoper jedenastki z Czermna, Tomasz Wieczorek, jego miejsce zajął Paweł Baran, który niestety nie może zapisać tego spotkania do udanych, gdyż po dwóch żółtych kartkach musiał opuścić boisko. Chwilę przed tym faktem Paweł Majchrzak wykorzystał sytuację "jeden na jeden" z bramkarzem Fałkowa i ustalił wynik spotkania na 4:0. Goście zagrozili w drugiej odsłonie dwukrotnie, ale ich marzenie na ten dzień (zdobycie choćby jednej bramki) rozwiał dobrze usposobiony tego dnia bramkarz HEKO, który wygrywał bezpośrednie pojedynki z napastnikami drużyny przeciwnej. Osobnym tematem to kibice? gospodarzy, którzy bez wątpienia są najlepszymi trenerami oraz koneserami gry. Niestety i tym razem piłkarzom HEKO nie udało się w pełni zadowolić wymagającej publiczności, dla której wynik 4:0 w lokalnych derbach to wciąż "za mało".
|
|