
|
Victoria Górki Szczukowskie - HEKO Czermno 2:1 (1:0) Bramki: Zachnik 70 "Zasłużona porażka" Drugiej porażki w sezonie 2006/2007 doznali piłkarze HEKO Czermno. Zakończyła się seria 10 spotkań bez porażki (dziewięć zwycięstw i jeden remis). Podopieczni Jarosława Smołucha stracili pierwsze bramki w rundzie wiosennej, kończąc tym samym passę 320 minut bez straty gola. "Pechowy początek" Pechem można nazwać sytuację z 5 minuty spotkania, po której padła pierwsza bramka dla gospodarzy pojedynku. Piłka tak niefortunnie odbiła się od murawy? (boiskiem piłkarskim - miejsce rozgrywania zawodów jest tylko z nazwy), że całkowicie zmieniła tor lotu w wyniku czego obrońcy odprowadzili ją tylko wzrokiem. Dogodnej sytuacji z 12 metrów nie zmarnował napastnik Victorii, który mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi HEKO. Podrażnieni tym faktem goście ruszyli do odrabiania strat. Jednak największy mankament w grze HEKO jakim jest brak skuteczności ujawnił się i tym razem. Dwóch dogodnych sytuacji nie wykorzystał Kowalewski (za pierwszym razem nie trafił piłką z metra do pustej bramki, a w drugim przypadku w sytuacji "sam na sam" posłał futbolówkę w boczną siatkę). Już w doliczonym czasie gry, po faulu w polu karnym na Foksie, jedenastki nie wykorzystał Marcioch. "Niemoc" Na drugą połowę piłkarze HEKO wyszli z postanowieniem szybkiego zdobycia bramki. Natomiast gospodarze od początku drugiej odsłony zaczęli bronić się całą jedenastką ograniczając się do kontrataków. W 65 minucie po prostej stracie w środkowej strefie "pola gry" jeden z zawodników gospodarzy zagrał prostopadłą piłkę do wbiegającego w pole karne partnera. O piłkę "bark w bark" z przeciwnikiem wałczył Tanasiewicz. Gdy wydawało się, że sytuacja zostanie zażegnana rozległ się gwizdek sędziego, który prawdopodobnie jako jedyny ze wszystkich zgromadzonych dopatrzył się faulu czermińskiego obrońcy. Chwilę później było już 2:0 dla Victorii. Blisko obronienia jedenastki był Krzysztof Smołuch, który w drugiej połowie .został dwukrotnie trafiony kamieniem przez "kibiców" stojących za bramką. Zostawiamy to bez komentarza ponieważ na obiekcie był obserwator, który widział zaistniałą sytuację. Dziesięć minut później piłkarze HEKO zdobyli bramkę kontaktową. W "zamieszaniu" pod bramką gospodarzy przytomnie zachował się Zachnik, który posłał piłkę do bramki gospodarzy. Goście mimo ambitnej gry do końca meczu nie zdołali doprowadzić do wyrównania i pierwsza porażka w rundzie wiosennej stała się faktem.
|
|