
|
HEKO Czermno - Zryw Łopuszno 6:0 (3:0) Bramki: Kowalewski 27, 78, Marcioch 38, Zachnik 41, 76, Dworzyński 73 "Rehabilitacja" W pełni zrehabilitowali się piłkarze HEKO Czermno za porażkę w poprzedniej kolejce. Zawodnicy z Czermna rozegrali dobry i szybki mecz. Po zawodach mogli powiedzieć, że było to spotkanie z gatunku "łatwe, szybkie i przyjemne", ale aby to powiedzenie stało się mottem czermińskiej jedenastki w przyszłości, należy podchodzić do każdego spotkania w pełni skoncentrowanym tak jak w niedzielne popołudnie, a efekty przyjdą same. Od pierwszych minut spotkania przewagę uzyskali gospodarze. Goscie natomiast ograniczali się do kontrataków. Po jednym z nich byli nawet blisko zdobycia bramki. Na szczęście piłka po uderzeniu głową przeleciała nad poprzeczką bramki gospodarzy. Piłkarze HEKO długo rozgrywali piłkę by jednym podaniem "uruchomić" bocznych pomocników lub obrońców, którzy stwarzali zagrożenie pod bramką przeciwnika. Dobrych sytuacji do zdobycia bramki przed przerwą nie wykorzystał Paweł Majchrzak, który zamiast uderzać futbolówkę "technicznie", a dokładnie, chciał mocnymi strzałami uzyskać prowadzenie. W obu przypadkach piłka minimalnie niecelnie przelatywała obok słupka. W 28 minucie padła pierwsza bramka meczu. Wspomniany Majchrzak zagrał piłkę w pole karne do której najwyżej wyskoczył Kowalewski i celna główką wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Dużo zastrzeżeń do tej bramki mieli goście, którzy twierdzili, iż piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej. Sytuację wyjaśnił boczny arbiter, który najlepiej widział zaistniałe wydarzenie. Na 2:0 podwyższył Damian Marcioch, po kapitalnym strzale z blisko 35 metrów, czym całkowicie zaskoczył bramkarza przyjezdnych. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym zakończenie pierwszej połowy gola nr 3 strzelił Kamil Zachnik. Cieszy skuteczność tego zawodnika, który w trzecim kolejnym spotkaniu zdobywa bramkę. Podobnie jak we wcześniejszych meczach i tym razem strzelił gola w zamieszaniu podbramkowym. "Trzy po przerwie" W drugiej połowie obraz gry nie zmienił się. Piłkarze HEKO kontrolowali sytuację na boisku natomiast zawodnicy gości sprawiali wrażenie oczekiwania na końcowy gwizdek sędziego nie wykazując większej ochoty do gry. Mieli jednak doskonała sytuację do zdobycia bramki. Po błędzie w kryciu obrońca HEKO musiał uciekać się do zagrania faul w obrębie pola karnego. Zryw jednak nie strzelił bramki. Rzut karny został obroniony przez Krzysztofa Smołucha. Później na boisku dominowała już tylko jedna drużyna, miejscowych. Na 4:0 bramkę strzelił Dworzyński, który sfinalizował składną akcję zespołu. Chwilę później było już 5:0 po rzucie rożnym egzekwowanym przez Marciocha najwyżej do piłki wyskoczył Zachnik i głową skierował futbolówkę do bramki gości. Prawdziwe "wejście smoka" mieli dwaj rezerwowi: Paweł Baran i Tomasz Szymczyk, którzy wypracowali sytuację na 6:0. Gola strzelił Kowalewski. Było to dwudzieste w tym sezonie rozgrywkowym ligowe trafienie tego napastnika. W drużynie HEKO zadebiutował kolejny utalentowany junior, wychowanek kieleckiej Korony, Paweł Grund.
|
|