| |
strona główna
No to powtórzyli..., 
Heko nadal zadziwia. W sobotę pokonało lidera i to na jego
terenie. Dzięki temu Kolporter Korona awansował na pozycję lidera, a Heko
na drugą, spychając rzeszowian na trzecie miejsce w tabeli. Goście w opinii
obserwatorów byli zespołem dojrzalszym i zwyciężyli w pełni zasłużenie.
Jesienią Stal wygrała w Czermnie 2:0 i na stronie internetowej klubu rzeszowscy
kibice życzyli sobie, by powtórzył się wynik, mając oczywiście na myśli
wygraną Stali. Wynik się powtórzył, bo znów zwyciężyli goście...
Drużynom przyszło rywalizować w bardzo trudnych warunkach, przy ciągle
padającym śniegu z deszczem. Dużo lepiej do takiej aury przystosował się
do nasz zespół.
Stal, grająca czterema obrońcami w linii, od początku rzuciła się na rywala,
chcąc jak najszybciej zdobyć gola. Heko grało z kontry i już w 10 minucie
Jakub Grzegorzewski wyszedł sam na sam z bramkarzem, strzelił płasko z
rogu "szesnastki", ale obok słupka.
W 39 minucie sam na sam z Pomiankiem wyszedł tym razem Grzegorz Piechna,
z 11 metrów próbował lobować bramkarza, trafił jednak piłką prosto w jego
ręce.
Minutę potem było już 0:1, gdy po faulu Krajewskiego na Grzegorzewskim
sędzia podyktował rzut karny, a Piechna bez problemów zamienił go na bramkę.
Gospodarze w tym czasie stworzyli tylko jedną groźną sytuację w polu karnym
Sebastiana Łukiewicza, gdy Sierżega niecelnie główkował z 5 metrów.
Po zmianie stron gospodarze nadal bili głową w mur, a Heko wyprowadzało
kontry. W 89 gracze Stali sygnowali, że była ręka u jednego z naszych
zawodników i domagali się rzutu karnego. Gdy jeszcze rozmyślali o tej
sytuacji, kolejną kontrę wyprowadziło Heko, Hajduk podał Jasińskiemu,
ten strzelił w kierunku bramki, a Stępień uprzedził jeszcze Pomianka i
wpakował piłkę do siatki.
Mówią trenerzy:
Zbigniew Karbownik, Heko: - Rozegraliśmy bardzo
dobry mecz, przede wszystkim moi piłkarze realizowali wszystkie zadania
taktycznie. Gospodarze, gdy dowiedzieli się, że Korona wygrała w Nowym
Sączu, szybko i za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę. To sprawiło, że
ich ataki były chaotyczne. Mecz nie stał na najwyższym poziomie, bo warunki
do gry były bardzo trudne. Nasze zwycięstwo jest jednak jak najbardziej
zasłużone. Mieliśmy więcej okazji strzeleckich i potrafiliśmy je wykorzystać.
Ryszard Kuźma, Stal: - Nasza gra przypominała
bicie głową w mur. Graliśmy nerwowo, nie mieliśmy sposobu na mądrą i skuteczną
grę Heko. Inna sprawa, że nie wszystko w klubie funkcjonuje najlepiej.
Są zaległości wobec piłkarzy i to pewnie rzutuje na ich grę. Pod tym względem
nie możemy się chyba równać z takimi zespołami jak Heko Czermno czy Korona
Kielce. Ale to dopiero druga kolejka i wiele może się jeszcze zdarzyć.
Będziemy grali lepiej.
/SAW/
Grzegorz Piechna: - Wieśniaki pokazały
* Zapowiadał pan bramkę w Rzeszowie i bramka była.
- No tak. Bardzo się cieszę. Na pewno miałem
lekką tremę, bo był to ważny moment meczu, ale dobrze strzeliłem i prowadziliśmy
1:0.
* Kibice z trybun znów wam ubliżali...
- Często wyzywają nas od wieśniaków, ale my
już się do tego przyzwyczailiśmy. No i wieśniaki pokazały ja się gra (śmiech).
* Było ciężko?
- Bardzo, głównie ze względu na boisko. Padał
śnieg z deszczem i grało się naprawdę trudno. My szybciej przyzwyczailiśmy
się do tych warunków i to pomogło nam zwyciężyć.
* Jak zaprezentowała się Stal?
- To dobry zespół, szczególnie w środku pola,
gdzie świetnie radzi sobie Paweł Kloc. Wszystko widzi na boisku. Na szczęście
udało nam się w sobotę skutecznie wyłączyć go z gry.
/SAW/
|
|