| |
strona główna
Pokłony dla Czermna, 
Nie tylko ja jestem pod wrażeniem. Heko Czermno, beniaminek
trzeciej ligi piłkarskiej grupy małopolskiej, ogrywa lidera i to na jego
terenie. Drużyna z liczącej niespełna dwa tysiące ludzi nawet nie gminnej
miejscowości "goli" ekipę z potężnego wojewódzkiego miasta w
sposób nie podlegający dyskusji. Ale to nie pierwszy "numer",
jaki wykręcili w tym sezonie podopieczni trenera Zbigniewa Karbownika.
I pewnie jeszcze niejeden wykręcą.
O tym, czego dokonał w Czermnie prezes Heko Henryk Konieczny, już pisaliśmy.
Podkreślaliśmy, że to rzecz wręcz niesamowita, bo Konieczny za własne
pieniądze powołał sześć lat temu drużynę piłkarską, która od 1998 roku
przeszła od klasy B do trzeciej ligi i za własne pieniądze wybudował tej
drużynie stadion. Ale konia z rzędem temu, kto przypuszczał, że ta drużyna
będzie tak "mieszać" w rodzimej piłce i zadziwiać całą Polskę.
W sobotę ekipa z Czermna utarła nosa Stali w Rzeszowie, pokonując ją 2:0
i nawet miejscowi kibice mówili, że Heko było po prostu lepsze. Karbownikowi
znów udało się zaskoczyć rywala, znów siedzący na trybunach prezes Konieczny
cieszył się jak dziecko, a razem z nim grupka kibiców Korony. Tak jak
jesienią Heko zabrało fotel lidera Kolporterowi Koronie, tak teraz zabrało
go Stali i znów kielczanie prowadzą. A tuż za nimi sprawca całego zamieszania
- Heko.
Przykład Czermna pokazuje jak piękny potrafi być futbol. Daje do myślenia
tym, którzy zatrudniają całe armie ludzi, mają wielki potencjał, mają
nazwiska, a wyniku jak nie było, tak nie ma. Ludzie w Czermnie udowodnili,
że mądrością, skromnością i rozsądkiem można czasem przenosić góry i można
osiągnąć to, co kiedyś tylko się przyśniło. Henryk Konieczny, gdy w czerwcu
ubiegłego roku pukał do trzecioligowych bram, nawet chyba nie marzył,
że tak szybko może mieć to, co jest jeszcze wyżej. Emocje i sportowy duch
walki mówią mu, że trzeba iść dalej, rozsądek - że niekoniecznie. Jedno
jest jednak pewne. Konieczny z Karbownikiem bez wielkiego szumu, bez fury
pieniędzy zrobili dla lokalnej piłki naprawdę kawał dobrej roboty. Niech
inni patrzą i niech się uczą.
Sławomir STACHURA
|
|