| |
strona główna
Serce prezesa Henryka, 
Po doskonałym występie piłkarze HEKO Czermno ograli
w Rzeszowie byłego lidera - Stal 2:0 (1:0).
Bramki: Piechna 39 karny, Stępień 88.
Stal: Pomianek - Papierz, Popiela, Rzucidło,
Krajewski (46 Różycki, 81 Janik), - Wójcik, Kędzior, Sierżęga, Kloc Grębowski
(70 Jasiak), Pacuła (79 Imiołek).
HEKO: Łukiewicz - Zawistowski, Walęciak, Kościukiewicz, Stefańczyk
- Cheda, Wojtaszek, Zimoch (75 Hajduk), Trela - Piechna (81 Jasiński),
Grzegorzewski (82 Stępień).
Sędziował M. Górecki (Katowice). Żółte kartki: Papierz, Kędzior,
Wójcik, Pacuła - Zawistowski, Zimoch, Piechna, Jasiński. Widzów 3 tys.
Kluczem do końcowego sukcesu okazała się kondycja.
Goście zdecydowanie lepiej wytrzymali trudy meczu i gdy trzeba było, rozwiali
jakiekolwiek nadzieje rywali na korzystny wynik. Z drugiej strony przyznać
trzeba, że HEKO było zespołem zdecydowanie lepszym w każdym elemencie.
Już w pierwszej połowie beniaminek mógł, przy lepszej skuteczności, wygrywać
3:0.
Nie ma co narzekać, najważniejsze, że mamy
trzy punkty więcej - skwitował krótko prezes
Henryk Konieczny, który po chwili dodał: - Muszę
wyjechać gdzieś na krótki urlop, bo serce może nie wytrzymać...
Od początku spotkania na grząskiej murawie rozgorzała twarda walka. W
8 minucie Marcin Pacuła strzelił mocno z ostrego kąta, ale Sebastian Łukiewicz
nie dał się zaskoczyć. Niespełna 60 sekund później kibice rzeszowscy odetchnęli
mocno po tym, jak Jakub Grzegorzewski w sytuacji jeden na jeden pomylił
się o milimetry. W 20 minucie piłka zatrzepotała w bramce HEKO, jednak
dobrze prowadzący zawody arbiter z Katowic uznał, że Pacuła przekroczył
przepisy w starciu z Łukiewiczem. Dobra, momentami bardzo dobra gra naszej
drużyny przyniosła gola w 39 minucie. Szarżującego na bramkę Rafała Pomianka,
Grzegorzewskiego sfaulował Mateusz Krajewski. Rzut karny dla HEKO pewnie
zamienił na gola Grzegorz Piechna. Od początku drugiej połowy Stal przeważała.
- Co z tego? Gra rywali przypominała bicie głową w mur - skomentował po
meczu trener Czermna Zbigniew Karbownik. I miał rację, bo to kontry gości
były groźniejsze. W 85 minucie Daniel Popiela w ostatniej chwili zablokował
Arkadiusza Stępnia. Co się odwlecze... W 88 minucie Stępień wykorzystał
błąd całej defensywy Stali i wślizgiem wepchnął piłkę do siatki. Radości
w naszej ekipie nie było końca. - Jest
się z czego cieszyć. Pokazaliśmy naprawdę dobry futbol, rewanżując się
Stali za porażkę na jesieni - skwitował Karbownik.
(mac)
|
|